Kościół katolicki a aborcja

O aborcji napisano już wystarczająco wiele, aby nie rozstrząsać ponownie jej statusu moralnego. I tego nie chcę tu robić. Natomiast nigdy dotąd nie przyjrzano się należycie przyczynom, dla których jest bezwzględnie potępiana przez tak bliski mojemu sercu katolicyzm. Prawdopodobnie dlatego, ze pozornie nie ma nad czym deliberować. Kościół uznaje zarodek za żywego człowieka, a zawsze staje w obronie życia niewinnych. Można bez cienia obłudy uznać, że godne to i sprawiedliwe. Chwalebne i chrześcijańskie, w najlepszym tego słowa znaczeniu.
A gdyby okazało się, że nie wszystko jest tym, czym się wydaje? Co, gdyby motywy okazały się mniej chrześcijańskie, mniej szlachetne?

Obecnie katolików obowiązują wytyczne zawarte przez Jana Pawła II w encyklice Evangelium vitae opublikowanej w 1995 roku. Powiela ono przesłanie swojej poprzedniczki z roku 1968, Humanae vitae. JP II , tak postepowy w wielu kwestiach, we wszystkim co dotyczy seksu kultywował bardzo dalece posunięty konserwatyzm. Nic dziwnego, że treść dokumentu jest rygorystyczna i jednoznaczna w swej wymowie. Żadnej aborcji, bez okoliczności łagodzących. Takie postawienie sprawy ma swe źródło w doktrynie katolickiej. Święty Augustyn w dziele O państwie Bożym piętnował tych, którzy sięgają po truciznę, aby udusić i usunąć z macicy poczęty płód. Pisze dalej: nie zasługują oni na miano męża i żony, złączyli się bowiem nie dla więzi małżeńskiej, lecz dla cudzołóstwa. Albo kobieta jest nałożnicą męża, albo mężczyzna kochankiem żony.
Sprowadza on aborcję do grzechu seksualnego. Nawet się nie zająknie o ludzkich prawach płodu. W Deklaracji o sztucznym przerywaniu płodu z roku 1974 Watykan potwierdził związek aborcji z grzechem pożądania przyjemności seksualnej. Evangelium vitae wiernie kroczy szlakiem wyznaczonym przez Augustyna. Najdotkliwiej bolącą solą w watykańskim oku nie jest przerywanie życia. I nie życie płodu jest tu istotne, o nie. To pożycie seksualne dla czystej przyjemności. Tego zdzierżyć nie mógł Augustyn, nie mogą i współcześni hierarchowie. Jeśli można się wyskrobać, to znaczy że można uprawiać seks jedynie dla samego seksu. To nie do przyjecia. Przyjemnosć jest niewskazana nawet wtedy, gdy para, nawet małżeńska, uczciwie seksi się z nadzieją na poczęcie; jeśli ma być sztuką dla sztuki stanowi ogromne wykroczenie przeciw cnocie. Jedyną uprawnioną i miłą Chrystusowi formą seksu jest ten, który ma na celu spłodzenie potomstwa. A fakt, ze sam Chrystus w żadnej z ewangelii nie potępiał bezwzględnie aborcji, nie stanowi problemu. Joseph Ratzinger znalazł sposób, jak ominąć tę drobną niedogodnosć. A jest to takie kuriozum, że warto je zapamiętać, tym bardziej, ze dotyczy ono nauki Kościoła w ogóle.
Święte teksty nie są właściwie rozumiane, kiedy interpretuje się je w sposób sprzeczny z żywą Tradycją Kościoła. Aby interpretacja Pisma Świętego była poprawna, musi być w pełni zgodna z tą Tradycją.
Innymi słowy, naukami Chrystusa, autentycznymi czy nie (ale przecież katolicy wierzą, ze są autentyczne; w ich autentycznosć wierzy zapewne sam Ratzinger) można sobie z czystym sumieniem podetrzeć tyłek, jeśli jego ziemscy namiestnicy stwierdzili co innego.

Poważną przesłanką potwierdzającą intencje Kościoła jest również fakt, że zarodek zyskał ludzki wymiar dopiero jakiś czas temu. Do 1869 roku Kościół twierdził bez ogródek, ze płód przed nadaniem mu duszy jest częścią ciała matki, a jego śmierć nie ma żadnego znaczenia. Dusza wstępować miała w momencie, gdy zarodek przybierał ludzki kształt, co u dziewczynek działo się rzekomo w 13, u chłopców w 6 tygodniu ciąży. Płeć żeńska tradycyjnie i przezornie znów potraktowana została po macoszemu.

Współczesne wytyczne Kościoła są dziedzictwem dwojakiego rodzaju. Myśl chrześcijańska kształtowała się w zgodzie i na wzór myśli arystotelesowskiej, a ta gani seksualność za zakłócanie wolności myśli. Bodaj ważniejsze okazały się jednak osobiste doświadczenia seksualne i uprzedzenia tych prominentów, których wizje znajdują dziś ukoronowanie w etyce chrześcijańskiej: Pawła z Tarsu, Augustyna i Tomasza z Akwinu. Pierwszy z nich był prawdopodobnie impotentem. Drugi zawiódł się na kochance, która zaszła w ciążę wbrew jego intencji. Znamienne jest tu, jak Augustyn tłumaczy genezę popędu seksualnego; warto ją przybliżyć, aby wykazać istotę chrześcijańskiego pojmowania seksualności.
Przed wygnaniem z raju problem nie istniał.
Zasiewałby wiec potomstwo mężczyzna, a przyjmowałaby posiew niewiasta, kiedy by i o ile by zachodziła tego potrzeba, rodnymi członkami pobudzonymi przez wolę, a nie podnieconymi przez lubieżność.
Seks przed zerwaniem owocu poznania nie sprawiał według Augustyna przyjemności, a i stan podniecenia seksualnego był pierwszej parze obcy. Adam zaś miał władze woli nad swoim penisem.
Są na przyklad tacy, którzy poruszają uszami, każdym z osobna, bądź obu naraz. Niektorzy naśladują i odtwarzają glosy ptaków, zwierząt i innych ludzi. Inni niższą częścią ciała stosownie do uznania wydają, nie wydzielając zadnego przykrego zapachu, tak melodyjne dźwięki, iż ma się wrażenie, że śpiewają takze tą częścią.

Tak się sprawy mają. Praojciec Adam był w stanie wygrywać tyłkiem dowolne melodie, a aktem woli zarówno strzyc uszami, jak i postawić członka na bacznosć. I dopiero nieposłuszeństwo przyczyniło się do utraty niezwykłych umiejętności.
Po upadku żądze szatańskie owładnęły człowiekiem. Odtąd mężczyznę i kobietę napełniają plugawe namiętności, czasem na samą tylko myśl o odmiennej płci.
Słusznie wstydzimy się tej żądzy, słusznie też nazywamy wstydliwymi same członki, które ona podnieca. Przed grzechem ludzkim nie tak było.
Pozostaje jeszcze problem utraty dziewictwa. I to da się załatwić:
Męskie nasienie mogłoby wówczas przeniknąć w łono małżonki bez naruszenia dziewiczości, tak jak dziś bez naruszenia tejże nieskazitelności może z dziewiczego łona wypływać krew comiesięcznego oczyszczenia.
Jak to możliwe? Z bożą pomocą oczywiście.

Przesiąknięte takimi i im podobnymi bzdurami chrześcijaństwo ustala własną etykę seksualną. Efekty mozna przewidzieć. Składa się głównie z zakazów, z pouczeń, czego czynić nie wolno. Gdyby prawy chrześcijanin miał je przestrzegać, każdy miałby gromadkę dzieci. Na szczęście wierni już dawno doszli do przekonania, że to co nakazuje Kościół nijak ma się do prawdziwego życia i ich własnego poczucia moralności.

Na podstawie:
Kate Saunders, Peter StanfordKatolicy i seks


Edit październik 2020
Dokonuje się fundamentalistyczny zamach na wolność i życie kobiet w Polsce. Zastanawiam się nad wysokością kary za nielegalną aborcję. Zapewne co najwyżej kilka lat więzienia. Wiele znacząca niekonsekwencja i pobłażliwość. Skoro zygota jest człowiekiem, to jej usunięcie winno być uznane za morderstwo z premedytacją, na dodatek na całkowicie bezbronnej i niewinnej istocie ludzkiej. Adekwatną karą byłoby 25 lat do dożywocia. A jednak tak wysokich kar na pewno nie przewidują ani pisowcy ustawodawcy, ani żadna z organizacji dla niepoznaki nazywających siebie pro-life, ani hierarchowie – mocodawcy reprezentujący Kościół Katolicki. Najwidoczniej w głębi serca dostrzegają absurd dokonywanego barbarzyństwa – to najbardziej przekonujące wyjaśnienie tej zadziwiającej dychotomii, jakie przychodzi na myśl.
Rafał Kaźmierczak (avidal)


Łódź 09.10.2014

avidal

267 thoughts on “Kościół katolicki a aborcja

  1. Insektarium jest naprawdę świetną stronką. Bardzo się cieszę, że posty o wspieraniu wolności kobiet nadal wiszą i mam nadzieje, że tak zostanie. Dużo to dla mnie osobiście znaczy, że strona tego typu, w hobby zdominowanym od lat przez mężczyzn, walczy o bezpieczeństwo moje i innych kobiet. Zawsze miło się jakoś robi patrząc na te posty, mając nadzieję, że może faktycznie żadna z nas nigdy nie będzie szła sama.

    • Wolność kobiet? do czego? do zabijania tych, którzy sami sie nie obronią? To nie dawaj doopy, jesli nie potrafisz nie zajść w ciążę. Masz wybór- np. podwiązanie jajowodów, dziecku wyboru nie dajesz.

      • Zadziwiająca asymetria percepcji, tym bardziej symptomatyczna, że wyszła spod ręki kobiety. Sprowadzasz seks do jednostronnego aktu poddaństwa, w którym kobieta oddaje się mężczyźnie. Tymczasem to najczęściej dwustronne, partnerskie doświadczenie i doznanie. Mentalność służebnicy pańskiej wręcz w Tobie buzuje. W dodatku przepełnionej pogardą dla kobiet z atrybutami odwagi i racjonalności, których Tobie ewidentnie brakuje – bo stąd przecież pełne jadu sfromułowanie o dawaniu dupy. Jak się domyślam, Ty w zamian zapewne poświęcasz wianuszek. Tymczasem doświadczenie uczy, aby tych najbardziej świętoszkowatych na forum publicznym traktować z dużą dozą ostrożności i nieufności. Zwykle to oni bowiem maja najwięcej za uszami. Ten kraj pełen jest Mart Kaczyńskich.

        I nie uprawiaj demagogii proszę poprzez używanie chwytów erystycznych. Nikt tutaj nie postuluje zabijania dzieci. Nadajesz osobowość potencjałowi komórkowemu pozbawionemu myśli, odczuć i świadomości. Człowiek to coś znacznie więcej, niż taki potencjał.

        • No akurat ten płód usunięty w Oleśnicy był już czymś więcej, niż tylko potencjałem komórkowym. Ale fakt, powinien zostać „wyskrobany” znacznie wcześniej, cała ta historia pokazuje, że aborcja musi być dozwolona.

    • Mylisz się, będziesz szła sama przez całe życie, sama ze swą traumą,ciężarem winy, żalem i komórkami dziecka w sobie. Mikrochimeryzm-poczytaj.

      • W całym ruchu na rzecz kobiet nie chodzi tylko o aborcję, ale o wolność, wybór i bezpieczeństwo. Sama znam z pierwszej ręki sytuację gdzie małżeństwo wpadło po 20 latach bycia razem. Żadna metoda antykoncepcji nie działa w 100%. W czasie ciąży mąż był chory na raka i nie długo później zmarł. Kobieta 45 letnia została sama z małym dzieckiem i depresją. O takie życie walczycie? Przypominam, że podwiązanie jajników jest na razie nie legalne w Polsce, a jakakolwiek decyzja o własnej płodności spotyka się u lekarzy z głupimi komentarzami. „Po co to Pani?”, „może kiedyś się Pani zachce dzieci?”. Z rosnącym odsetkiem przemocy wobec kobiet postawy reprezentowane przez Panią są nielogiczne. Śpiąc w akademiku myślałyśmy, że jesteśmy bezpieczne na terenie szkoły. Potem w środku nocy wparowalo nam 4 pijanych facetów do pokoju. Gdzie w tym Nasza wina? Gdzie to „dawanie dupy”? A takich sytuacji jest masa. Nie daleko mojego miasta przy parku onanizował się facet do przechodzących kobiet. Wielokrotnie. Nigdy go nie złapano. Chodziły tam rodziny z dziećmi, kobiety z wózkami, samotne itp. Jego „dobra” wola, że żadnej nie zaatakował. Aborcja w przypadku czynu zakazanego to jedno a udowodnienie tego czynu to zupelnie co innnego. Fajnie jest mówić o obronie płodów dopóki nigdy się nie było w takiej sytuacji. Ile rocznie jest wiadomości w radiu o rodzicach co zabili dziecko? Wyrzucili je do kosza i tak dalej? Masa. Gdyby te osoby mogły wykonać aborcję cierpienia byłoby mniej, bo nikt mi nie wmówi, że ktoś taki chciał być rodzicem. Życie nigdy nie jest czarne albo białe. Każdy powinien mieć prawo do własnych wyborów. Jeśli Pani aborcji nie chce to jej robić nie musi, ale są osoby, które jej potrzebują.

    • Stronka ogólnie jest dobra, jeśli chodzi o tematy związane z owadami. Przestaję jednak jej używać ze względu na feministyczne i proaborcyjne tematy autora. Jako młoda kobieta mam dość feminizmu, który jest wpychany dosłownie wszędzie, feministki uważam za żałosne!

      • Pani Natalio, dziękuję za wyrażenie opinii. Cieszę się, że nie pozostała Pani obojętna. Wywołanie oburzenia u osób takich jak Pani uznaje za osobisty za sukces.
        Ale mam przy okazji pytanie – czemu ma służyć wzmianka „:jako młoda kobieta”? Zawsze mnie zastanawiają tego typu zastrzeżenia. Co mają wnosić?

      • Pierwszy raz dowiaduję się o kobiecie która jest przeciwko feministkom. Jeśli interesują Panią owady to radzę jednak pozostać na tej stronie i nie przejmować się tymi innymi tematami.

    • Bezpieczeństwo? Wolność? Co to za bełkot? Zabijanie ludzi to ani wolność ani bezpieczeństwo. Ta „wolność” ma twarz seryjnej morderczyni z oleśnicy

      • Tak? Używasz kwantyfikatorów dość bezrefleksyjnie. A zabijanie chociażby na polu walki podczas wojny o obronę suwerenności ma na celu obronę wolności i bezpieczeństwa, czy może wynika z konieczności pozbycia się przeterminowanej amunicji? Pomyśl, zanim coś napiszesz, bo się ośmieszasz.

      • Mówimy tutaj o aborcji i do aborcji odnosi się mój komentarz. Trzeba tlumaczyć ci tak proste rzeczy jak to do czego odnosi się rozpoczęta przez ciebie dyskusja?

  2. Na pewno nie. Za czas jakiś znów się o tym przekonamy – kiedy dziewczyny i ich partnerzy, czy przyjaciele ponownie wyjdą na ulice. Choć na to przyjdzie pewnie poczekać. Obecnie nie ma nikogo władnego w tym kraju, kto zająłby się waszymi prawami. Ci, w których pokładano nadzieje, okazali się być perfidnymi oszustami. Zdrajcami. Jedyne, czego od nich można oczekiwać – to że nie staną się bandytami jak poprzednicy. Mam nastoletnią córkę i martwię się także o nią. Już nie wierzę, że będzie inaczej, chyba że gorzej. To nawet nie pesymizm, to realizm.

    • Czy twoja obsesja na punkcie zabijania to symptom poczucia winy i próba znalezienia poparcia a także własnego wyparcia faktu, że zabiłeś lub pomogłeś zabić swoje potomstwo poprzez aborcję?

    • Tezy Freuda – w tym wszelakiej syndrom wyparcia i liczne inne syndromy – zwykle nie posiadają solidnych podstaw naukowych i opierają się na arbitralnie interpretowanych epizodach znanych z jego praktyki lekarskiej. W efekcie Freud już dawna stał się niewiarygodny, więc stosowanie jego pseudonaukowych wypocin w zasadzie przynosi ci wstyd, bo świadczy o Twojej ignorancji. Insynuacje które zawarłeś są wielce rozczarowujące, bo wskazują ewidentnie że niektórzy z nas uważają się za biegłych psychologów jednocześnie wykorzystując te rzekomą umiejętność w niezbyt szlachetnych celach. Próbujesz mi przecież dopiec, a w efekcie jedynie mnie zasmucasz. Ogarnij się człowieku i skup się na merytoryce. A jeśli steruje Tobą wewnętrzny imperatyw decydowania za innych, to popracuj nad okiełznaniem nadmiaru megalomanii.
      Wydaje ci się chyba że wiesz lepiej co jest etyczne, a co nie. Jakież to proste i być może pociągające modelować cudze życie. Podobnych Tobie mamy w tym kraju na pęczki; dziwnym trafem na ogół ciężko się na nich patrzy, bo mają podłość wypisaną na twarzach. Zwykle stosują podwójne standardy – są wielce moralni gdy idzie o innych i zadziwiająco oportunistyczni, jeśli sprawa dotyczy ich osobiście. Co roku Polki dokonują 100, a może 200 tysięcy aborcji. Zapewne część z nich i ich partnerów to zadeklarowani przeciwnicy usuwania ciąży. I o ile sam proceder usuwania ciąży nie czyni ich ani lepszymi, ani gorszymi od innych, to hipokryzja już niw świadczy o nich najlepiej.
      Odpowiadając na Twoje pytanie, bo byłoby nieuprzejmie je zignorować: to moja prywatna sprawa. Be względu na to jakie decyzje podejmowałem, żadnej z nich nie uznaję za etycznie naganna, więc nie mam potrzeby ich wypierać ze świadomości. Ty pewnie czułbyś się niekomfortowo, gdybyś brał udział w aborcji – może zatem wyparłeś to i owo? To bardziej prawdopodobne, niż w moim przypadku. Nie wierzysz? Poczytaj Freuda.

      • Czyli trafiłem w sedno stąd twoja siląca się na kąśliwą słowna defekacja. Smutny jest obraz starego dziadka, który stojac jedną nogą nad grobem nadal nie rozumie podstaw biologii, logiki i przede wszystkim nie wykazuje jakiejkolwiek ludzkiej moralności tylko opętany swoimi zabobonami bredzi co mu slina na język przyniesie. Brzydka ta starość w twoim wykonaniu. PS: jesteś pewien że nie są to jednak nie setki tysięcy a miliony aborcji? Lewackie „dane” to jednak wyższy poziom szajby.

      • Piotrze, czy przypomniałeś już sobie aborcje, przy których miałeś współudział, a które wyparłeś ze świadomości nie mogąc pogodzić swoich czynów z katolickim sumieniem? Uczyń to, a otworzą ci się oczy na własna niegodziwość. Zaprawdę, powiadam ci.

    • Nazwał Pan naszych polityków perfidnymi oszustami i zdrajcami. Zrobiło mi się ich trochę żal. Oni po prostu prowadzą kampanię wyborczą. A ludzie jak zwykle nabierają się na ich hasła.

  3. Sorry, szukałam robaków i trafiam na coś takiego. Po pierwsze uważam, że jest tu dużo przekłamań rodem z emocjonalnych narracji z tv, a po drugie serio człowiek rzyga takimi tematami na stronach tematycznych. Raczej nie wrócę, pozdro.

  4. Jakże mi przykro. Bynajmniej nie dlatego, że nie wrócisz, bóg z Tobą, ale dlatego że nie znalazłabyś u mnie na stronie robaków nawet gdybyś przestała rzygać.

  5. W całej walce o „prawa” kobiet chodzi o przyzwolenie na rozwiązłość obyczajową, która zwiększy popyt na antykoncepcję i na aborcję. Ani antykoncepcja, ani aborcja nie są za darmo, ostatecznie więc to tylko gra o wielkie pieniądze, rękami pogardzających sobą kobiet i pogardzających nimi facetów. Wystarczyło wmówić im „prawa”.

  6. No tak, spisek i lobby firm farmaceutycznych. Jak już zaznaczałem kilka razy, nie dyskutuję z foliarzami. Nic i nikt nie jest w stanie zaburzyć ich wizji świata, choćby wizja ta była bezdennie głupia.

  7. Komentarz Mrówczarza:
    No akurat ten płód usunięty w Oleśnicy był już czymś więcej, niż tylko potencjałem komórkowym. Ale fakt, powinien zostać „wyskrobany” znacznie wcześniej, cała ta historia pokazuje, że aborcja musi być dozwolona.

    To było dziecko. Bardzo cierpiące dziecko bez nadziei na poprawę stanu zdrowia. Ten przypadek jak w soczewce ukazuje zwyrolstwo tzw. obrońców życia. Nie ma w nich litości. Jest za to egoistyczna potrzeba połechtania sumienia zwichrowanego religijną perspektywą. Łatwo odsuwać od siebie odpowiedzialność używając górnolotnych, choć kłamliwych haseł. Łatwo potępiać i szkalować tych, którzy tę odpowiedzialność na siebie biorą i tę litość w sobie znajdują. W rezultacie podejmują trudne decyzje. Tymczasem bierność w tej sytuacji stałaby się bezdusznością. To działanie, a nie jałowe deklaracje jest przejawem dobrze rozumianego człowieczeństwa. Wbrew temu, co się głosi wzniosłym tonem, życie ludzkie nie jest najwyższa wartością.

  8. Bo ważne kwestie należy poruszać gdzie tylko się da. I bo ja tak chcę. A zdolność do rozmawiania o różnicach poglądowych nie tworzy podziałów u racjonalnych ludzi. Mam dobrych znajomych, z którymi diametralnie się różnię, a mimo to potrafimy o tych różnicach dyskutować i nie obrażać się wzajemnie. Jeśli dla Ciebie to za trudne, masz problem ze sobą – nie ze mną.

  9. Jako biolog uważam, że mam prawo zabić własne dziecko dziecko w dowolnej fazie życia.
    Ale zabijanie cudzych dzieci powinno być karane.
    Człowiek od zwierząt różni się możliwością samooszukiwania.

  10. Cóż to za dziwna maniera – jako biolog. Czy próbujesz w ten sposób nadać swoim słowom znacznie i wiarygodności? To nie działa i bardzo dobrze.
    Twoja deklaracja brzmiałaby lepiej i bardziej humanitarnie, gdybyś napisał coś wręcz przeciwnego – jako człowiek uważam, ze zabijanie dzieci , własnych i nie własnych, powinno być karane.

  11. No, naprawdę szkoda… a już myślałem, że znalazłem ciekawy portal. Ta błyskawica jest tu równie melodyjna jak, odnosząc się do waszego prześmiewczego nibyctatu ze św. Augustyna, dupa w orkiestrze. Spartanie nie dysponowali naszą światłą prenatalną techniką, więc aborcji dokonywali postnatalnie. My jesteśmy lepsi, umiemy zabić wcześniej. Spartanami porzucającymi noworodki na żer dzikich zwierząt w górach Tajgetu brzydzimy się… dokładnie tak samo jak nasi późni potomkowie, którzy decyzję o ciąży będą podejmowali przed decyzją o seksie… Kiedy odkryją nasze spory moralne naprawdę się mocno ździwią… „Zaraz, zaraz… to w XXI wieku oni naprawdę zabijali te płody…? To chyba nie możliwe… nie, nie, nie możliwe.”

  12. Twoja wizja przyszłości sprawdziłaby się zapewne przy założeniu, że wpływ religijnej indoktrynacji ulegnie intensyfikacji. Biorąc pod uwagę postępujący rozkwit chrześcijaństwa w wielu regionach Afryki i Ameryki Płd, a przede wszystkim przerażający chyba nie tylko mnie impet, z jakim kolejne przyczółki zdobywa islam, gotów jestem przyjąć ten smutny scenariusz za prawdopodobny. Nie podoba mi się to ani trochę, ale pewnie będzie jak przewidujesz. Nie jest to ten rodzaj progresji, którą można by nazwać postępową, czy wynikającą z obiektywnych przesłanek. Wręcz przeciwnie, to będzie eskalacja zabobonów, szurii, obskurantyzmu, głupoty, mizantropii, podłości i całej reszty ludzkich przywar, w pielęgnacji których specjalizują się religie. A których wydajesz się być modelową egzemplifikacją.
    Powinieneś zatem zauważyć, mam nadzieję, że Twoja hipotetyczna wycieczka w przyszłość nie dotyczy społeczeństw wyedukowanych, światłych i racjonalnych, lecz wykastrowanych z wrażliwości, humanitaryzmu, obiektywizmu, mądrości.
    Obyś był równie marnym Nostradamusem, jak ten oryginalny.

  13. Utożsamianie potencjału z czującą istotą to właśnie podstawowa przyczyna sporu między ludźmi podchodzącymi do tematu racjonalnie. a nie tępo podążających za wykładnią religijnych guru. To wg mnie problem wyimaginowany wynikający z braku wiedzy. Mógłbym tu podać wiele przykładów, ale to temat na solidny artykuł, więc ograniczę się do dwóch. Po pierwsze – czemu zakłada się, że życie jest wartością bezwględną? A może przyszła istota wybrałaby nieistnienie? To wcale nie jest wykluczone. Po drugie – ten potencjał jest zaprzepaszczany wielokrotnie na etapie rozwojowym i nikt nie czyni z tego tragedii. Ot, choćby samo wniknięcie plemnika do oocytu aktywuje go do dokończenia mejozy (zawieszonej w metafazie II), co z kolei prowadzi do absorbcji jednej z dwóch komórek potomnych o takim samym potencjale genetycznym, nazywanej potem ciałkiem kierunkowym lub polarnym. Można bez jakiegoś nadużycia powiedzieć, że zapłodnienie nieodmiennie i zawsze prowadzi do śmierci jednego z dwóch już zapłodnionych oocytów. Uprawiając seks mordujesz dziecko?
    Filozoficzne rozterki o potencjale prowadzą do absurdów

    • No tak, być może przyszła istota wybrałaby nieistnienie, więc zdejmijmy jej problem z głowy i dokonajmy tego wyboru za nią.
      Spór nie dotyczy naturalnych procesów rozwojowych, a ludzkiej ingerencji w nie, prowadzącej nieodmiennie do zabicia ludzkiej istoty.
      Nie każdy człowiek sprzeciwiający się zabijaniu nienarodzonych dzieci jest osobą wierzącą w jakiegoś boga – takie założenie jest błędne.
      Zarodek człowieka można sobie nazywać na różne sposoby – zygota, potencjał, zlepek komórek – nie ma to znaczenia. Jest to zarodek nowego, odrębnego organizmu i przerwanie jego rozwoju na dowolnym etapie jest jego zabiciem. Wszelkie rozpaczliwe próby racjonalizowania tego bestialstwa są żałosne i pozbawione sensu.

  14. Ale przecież dokonujesz wyboru tak czy inaczej. Z tym, że Ty jeden z nich uznajesz za moralny. a drugi za bestialstwo. I jak Twoje przekonania mają się do tego o napisałem poprzednio. Jak możesz godzić pogodzić zapłodnienie z jednoczesnym zabiciem jednej z dwóch identycznych komórek o takim samym potencjale genetycznym i nie myśleć o sobie jak o zabójcy?
    Wiem, że postawa antyaborcyjna nie musi wynikać z wyznawanej religii, choć zwykle tak bywa. Dlatego zaznaczyłem że tylko na takim gruncie dyskusja ma sens. Zakładam optymistycznie że nie kierujesz się dogmatami pamiętając jednak jak bardzo epistemologia chrześcijańska kształtuje poglądy w naszym kręgu kulturowym i nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę

  15. „Jak możesz godzić pogodzić zapłodnienie z jednoczesnym zabiciem jednej z dwóch identycznych komórek o takim samym potencjale genetycznym i nie myśleć o sobie jak o zabójcy?” – to jest akurat proste. Mechanizm biologiczny jest jaki jest, nie mamy na to wpływu, więc jego ocena z punktu widzenia moralności jest pozbawiona sensu. Aborcja jest zniszczeniem rozwijającej się istoty ludzkiej przez drugiego człowieka i jako taka zasługuje na potępienie.
    Zastanawiam się, z jakich powodów tak bardzo popierasz zabijanie nienarodzonych dzieci.

  16. Pokrętna logika. Masz wpływ – zostaw reprodukcję tym, którzy nie uznają zarodka za dziecko przed rozwinięciem kory mózgowej, świadomości i odczuwania. Zawsze możesz adoptować i nie plamic rąk krwią niewinnych.
    Rozwijająca się istota ludzka to wciąż nie osoba, powracamy do punktu wyjścia, do potencjału. Jak widzę, nie jesteś w stanie odróżnić zapowiedzi od produktu, co było do przewidzenia.
    Wiem, że tacy jak ty są skorzy do potępiania wszystkich myślących inaczej, lecz nie siebie samych i własnego grajdołka. W tym przypadku z łatwością przychodzi wam wynajdywanie rozmaitych wymówek, usprawiedliwień, wyjątków. Otóż zabijanie drugiego człowieka – i to takiego już myślącego i zdolnego do refleksji i cierpienia – jest akceptowane i pochwalane od zawsze. Ze szczególną ochotą przez tych przepełnionych szacunkiem do bliźniego i z frazesami na ustach.

  17. Jeśli to dla Ciebie pokrętna logika, to nie wiem, co nią nie jest.
    „Rozwijająca się istota ludzka to wciąż nie osoba” – może i nie osoba, ale jak sam piszesz, istota ludzka. Jej zabicie jest zatem zabiciem istoty ludzkiej.
    A czym jest dorosły człowiek pogrążony w śpiączce, pozbawiony świadomości, odczuwania, z ledwie wyczuwalną aktywnością mózgu? Zasługuje na miano osoby, czy nie?
    „Otóż zabijanie drugiego człowieka – i to takiego już myślącego i zdolnego do refleksji i cierpienia – jest akceptowane i pochwalane od zawsze” – nie wiem, gdzie Ty się wychowywałeś, ale w moim grajdołku zabójstwo od zawsze było potępiane, a prawo w moim kraju zawsze traktowało je jako przestępstwo.
    Nie odpowiedziałeś na moje pytanie – dlaczego tak bardzo popierasz zabijanie nienarodzonych dzieci i dlaczego tak rozpaczliwie szukasz rozmaitych wymówek, usprawiedliwień, wyjątków? Że to nie osoba, bo nie ma świadomości, że jedna z komórek obumiera, więc potencjalny ojciec ma się czuć zabójcą. A wyrywający dziecko po kawałku z matki „lekarz” już nie? To jest właśnie pokrętna logika.
    Więc jeszcze raz – dlaczego?

  18. Bo człowiek jako podmiot to coś więcej, niż przepis na niego. Staję po stronie osoby miejąca świadomość istnienia, u której wykształciły się zestaw przekonań, refleksje, empatia, odczuwanie. Zgodnie z wiedzą naukową nie nadaje zarodkowi przymiotów osoby. Bo nie kieruję się wyobrażeniami, ani akurat obowiązującymi zasadami moralnymi, tylko faktami.
    Kiedy zarzekasz się, że nie popierasz zabijania per se, to nie piszesz prawdy, chyba że jesteś skrajnym pacyfistą. Co znamienne, akurat środowiska, z których wywodzą się proliferzy gardzą postawą pacyfistyczną. Jak najbardziej będziesz przyklaskiwał zabijaniu, jeśli tylko uznasz że okoliczności usprawiedliwiają mordowanie. Ba, będziesz w stanie sam zabić. I jeszcze być z tego dumnym. Zatem proszę przestań pleść farmazony o rzekomym gołębim sercu.
    I o wyrywaniu kawałków dzieci z matek.

    • Ach, jakże Ty mnie dobrze znasz! I ciągle mi jakieś etykiety przypinasz.
      Stajesz po stronie osoby przepełnionej refleksjami, odczuwaniem i nawet empatią? Empatią, co? Empatią niedoszłej matki, którą odczuwa w stosunku do swojej właśnie wyskrobanej niedoszłej córki, starając się przy tym rozumieć, co by ta córka czuła, wiedząc, że zabija ją własna matka. Dobrze, że nie napisałeś też „odpowiedzialnej za własne postępowanie”, bo już byś się do reszty zbłaźnił, empato.
      Stajesz po stronie osoby, która daje dupy komu i kiedy jej się spodoba, a gdy zdarzy się wpadka, to się wyskrobie i po kłopocie. A ja staję po stronie tej, której mamusia nie dała szansy na wykształcenie zestawu przekonań, refleksji, empatii, czy odczuwania, bo zabiła ją, gdy ta była jeszcze zarodkiem, taka była bowiem dorosła, dojrzała i odpowiedzialna.
      Nie wiem, czy jestem pacyfistą, czy pro-liferem, nie interesują mnie etykiety. Po prostu, jestem człowiekiem i jestem przeciwny zabijaniu. I tym najwyraźniej się różnimy.

  19. Bo niemal na pewno dopuszczasz zabijanie w uzasadnionych wg Ciebie przypadkach – w samoobronie, na wojnie, w celu ochrony rodziny lub przyjaciół… I w każdej innej sytuacji, dla której znajdziesz moralne uzasadnienie

    • To prawda. Zmuszony działaniem innych ludzi mogę nie mieć innego wyjścia. Co nie zmienia faktu, że jestem przeciwny zabijaniu. Szczególnie tych, którzy nie mogą się bronić.
      Miałem zapytać, czy Ty nie, ale po co – sam się już wystarczająco określiłeś.

      • Jesteś za a nawet przeciw. Albo uznajesz życie ludzkie za wartość sama w sobie, albo nie. Ja nie uznaję, Ty deklarujesz coś przeciwnego. Kto zatem postępuje zgodnie z deklaracjami?

  20. Szanowni Państwo. Przestańcie już prowadzić te wielce pouczające dyskusje o aborcji. Chyba nie temu ma służyć ta strona. Skupmy się na owadach i pająkach. Please!

    • Popieram. W ogóle dlaczego na stronie o owadach i pająkach jest wątek o aborcji i kościele? Najgorsze jest to, że to jest oficjalną częścią strony.

  21. Komentarz opublikowany powyżej został napisany przeze mnie, nie przez „bluebirdenthusiastically2883787489”.
    Pozdrawiam krzysztof

  22. merci vous avez tout mon soutien de France, ici on a le droit d’avorter mais beaucoup souhaitent nous enlever ce droit. Ca rappelle combien un droit n’est jamais définitivement acquis, en particulier pour les femmes.

  23. Dziękuję, że taki post napisaliście. Nie ma pozwolenia na ingerowanie ani władzę, rozporządzanie innych nad moim ciałem – moje ciało, mój wybór!
    A jak ktoś jest przeciwny aborcji, to niech aborcji się nie poddaje, proste.

    • Problem w tym, że płód to nie jest już tylko Twoje ciało. Materiał genetyczny pochodzi w połowie od matki i od ojca.
      Więc ten ojciec też powinien mieć coś do powiedzenia.
      Kobiety najwyraźniej nie mogą (albo nie chcą), tego zrozumieć. Ciesz się, że nie żyjesz w kraju muzułmańskim. Bardzo się ciesz.

      • Przepraszam, ale pocieszanie że inni mają gorzej niczemu nie służy oprócz pogorszeniu sprawy. To argument, zresztą bzdurny, strony przeciwnej, a nie sądzę abyś do niej należał. Powinieneś raczej wspomnieć o tych kobietach, które mają lepiej. Choćby dlatego, że wywodzą się z bezsprzecznie bardziej światłych i bliższych nam kulturowo systemów

        • Dobrze. W porządku. Może niepotrzebnie powołałem się na kraje muzułmańskie, faktycznie odrębne nam kulturowo. Zresztą muzułmanki wcale nie są takie nieszczęśliwe i na ogół nie uważają, że mają gorzej. Ale niezależnie od tego, nie chciałbym, aby kobieta niszczyła moje geny, które chcę przekazać, tylko dlatego że ma taki kaprys. To jest absurd. Drogie Panie! Jak zaczniecie się rozmnażać partenogenetycznie…(o rany, co ja piszę!), możecie robić co chcecie. To proste.

        • Tak, nader często zdarza się, że muzułmanki są zadowolone. Ba, one wręcz z ochota będą bronić narzuconego im stylu życia. Nic dziwnego, skoro nawet nie wiedzą, co tracą. Nie zdają sobie sprawy, że można funkcjonować inaczej, bo tak zostały wytresowane. A bardziej świadoma mniejszość jest zastraszona.
          Masz rację, że nowe życie rozwijające się w ciele kobiety kształtuje także wkład ojca. Dobrze byłoby, aby decyzja była wspólna – i na ogół, może nawet w 90 lub więcej procentach przypadków tak właśnie jest. Jednak sprawy się czasem komplikują, a konsensus staje się niemożliwy. Wtedy jedna ze stron musi ustąpić, nie ma tu miejsca na kompromis (właściwie to może jest, ale ze względów etycznych i praktycznych raczej tylko w teorii). W pewnym sensie to gra o sumie zerowej, ktoś zawsze przegrywa. I obiektywnie oceniając tym przegranym powinien być ojciec, a powód jest oczywisty – jego wkład ogranicza się właściwie do przekazania materiału genetycznego, zwykle nie bez przyjemności. Wszystko to, co następuje później: bóle, nudności, kłopoty z uzębieniem, haluksy, obrzmienie piersi, zmęczenie, senność, zaparcia, bóle głowy i pleców, obrzęki kończyn, skurcze, przyrost wagi, problemy z trzymaniem moczu, huśtawki nastrojów, a finalnie bóle porodowe, przedporodowe i poporodowe – i zapewne wiele innych bonusów, które mi nawet nie przychodzą do głowy przeżywa i znosi matka. To nie jest łatwe i przyznasz, że mocno zaburza proporcje.

          • Jednak pomimo tych wszystkich dolegliwości, są kobiety które rodzą jedno dziecko za drugim i mówią, że uwielbiają być w ciąży. Jak to wszystko pogodzić?

          • Nie dostrzegam tutaj sprzeczności, którą należałoby pogodzić. Pozytywny w większości przypadków odbiór ciąży nie zaprzecza poniesionym kosztom

      • Problem o którym piszesz istnieje tylko teoretycznie. Jak nie pukasz wszystkiego co się rusza i na drzewo nie ucieka, to najczęściej wiesz co może zrobić twoja partnerka w takiej sytuacji. Jak pukasz wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka, to nie jesteś zainteresowany tym co zrobi dana samica. Jak pukasz wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka, a w przypadku ciąży nagle reprezentujesz wysokie normy moralne, to jesteś zakłamanym hipokrytą niewartym zlitowania się. To przykłady skrajne, ale wszystko pomiędzy nimi trąci obłudą i/lub głupotą.

  24. Elka, gdyby to takie proste faktycznie było…. Realia zdają się temu zaprzeczać – w życiu jest akurat odwrotnie. Tobie będą zabraniać, ale jeśli dylemat staje się namacalnie osobisty, zawsze znajdą się czynniki łagodzące, wyjątkowe okoliczności, wyjątki od reguły itd. Hipokryzja level master. To w jakimś sensie zrozumiałe – najłatwiej kreować rzekomą szlachetność i prawość kosztem innych. W przypadku aborcji trudniej tę obłudę i ten cynizm wykazać, bo przecież im bardziej jesteś przeciw, tym bardziej będziesz się ukrywać. Na innych polach walki ideologicznej zakłamanie jest bardziej ewidentne – i tak najbardziej krzykliwi zwolennicy świętości rodziny miewają za sobą zadziwiająco dużo rozwodów, najbardziej uduchowieni najskuteczniej kradną, a ekshibicjoniści religijni na co dzień stosują antykoncepcję, co jest oczywiste, bo inaczej tworzyliby wielodzietne trzódki ku bożej chwale. Ale taka jest ludzka natura, opiera się na manipulacji. Choć oczywiście nie jest to żadne usprawiedliwienie podłości. Tym bardziej, że uprzykrzanie życia nader często przynosi świętojebliwcom ogromną satysfakcję. Dziś już niestety nie zakuwa się w dyby i nie opluwa publicznie (w sensie dosłownym) i, co gorsza, nie kamieniuje i nie przywiązuje do stosów. Brak porządnych, miłych Panu rozrywek umożliwiających przeżycie duchowej ekstazy. Trzeba więc zadowalać się półśrodkami. Piętnowaniem, odczłowieczaniem, wywyższaniem moralnym, odbieraniem godności, ogólnie utrudnianiem życie i gnojeniem na wszelkie dostępne sposoby. A wszystko rzecz jasna dla wyższego dobra, w imię świętych zasad, dla ojczyzny i dla ochrony cnót niewieścich.

Zostaw odpowiedź