30 sierpnia 1940 roku w Cambridge zmarł Joseph John Thomson
Fizyk, noblista, odkrywca elektronu w 1897 roku (nazwa elektron została nadana kilka lat wcześniej). Wykazał, że atom nie jest jednorodną wewnętrznie, zbitą i niezróżnicowaną cegiełką materii, lecz składa się z ujemnie naładowanych cząsteczek (elektronów właśnie) oraz dodatnie naładowanej reszty – jak wtedy sądzono cała zawartość atomu jest naładowana dodatnio, a w niej poutykane są elektrony niczym rodzynki w cieście.
30 sierpnia 1871 roku w Brightwater w Nowej Zelandii urodził się Ernest Rutherford
Uczeń i współpracownik J.J. Thomsona. Odkrywca promieniowania alfa i beta. W 1897 roku udowodnił, że dotychczasowy model atomu, w którym brak struktury wewnętrznej jest błędny. W uproszczeniu: wysłał strumień cząstek alfa, które miały przeniknąć przez atom. Okazało się, że co prawda tylko nieliczne z nich (mniej więcej jedna na 8 tysięcy) nie przepływają przez atom, lecz odbijają się od niedostrzegalnej bariery. Od bardzo małej, gęstej i twardej struktury o stosunkowo wielkiej masie. Tę strukturę nazwano jądrem atomowym a sam eksperyment uznaje się za jeden z najpiękniejszych eksperymentów fizyki. Odkrycie jądra pozwoliło Rutherfordowi na wysnucie koncepcji o planetarnej budowy atomu, w której jądro stanowi centrum atomu i zajmuje (jak obecnie wiadomo) jedną milionową z jednej miliardowej części objętości atomu! Jednocześnie zawiera niemal całą masę atomu. Elektrony natomiast krążą po orbitach. Oznacza to ni mniej ni więcej, że atomy są w praktyce puste, są przede wszystkim próżnią (jest to zadziwiające, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że wszystko wokół składa się z atomów, czyli jakby z niczego). Taki planetarny model atomu znajdował się całe lata w podstawie programowej nauczania – być może wciąż tego uczą w szkołach, nie wiem. Aktualnie wiemy, że elektrony nie krążą wokół jądra niczym planety wokół Słońca. Ale to już inna opowieść.
Wszelka nauka to jest albo fizyka, albo filatelistyka – Ernest Rutherford
