Śluzowce – dziwne życia

Kiedy chodzimy „na grzyby”, nie zwracamy zwykle uwagi na dziwne formy życia, które możemy czasem spotkać w lesie. Są to śluzowce – ni to grzyby, ni to rośliny, ni to zwierzęta. W początkowym etapie wegetatywnego rozwoju są niewidoczne gołym okiem, ale po dłuższym okresie żerowania na materiale organicznym (śluzowce są heterotrofami) rozrastają się i tworzą dobrze widoczną, stosunkowo płaską „łatę” np. na leżącym na ziemi kawałku gałęzi. Można je spotkać także na powalonych pniach drzew, zwłaszcza pod odstająca korą, gdzie mogą odżywiać się rozwijającymi się tam bakteriami, glonami, pierwotniakami czy grzybami. Odżywiają się każdym organicznym materiałem, jaki uda się wchłonąć do protoplazmy przez jedyną zewnętrzna osłonę – błonę komórkową. W badaniach laboratoryjnych doskonałym pokarmem dla śluzowców okazały się płatki owsiane. Najkorzystniejsze warunki bytowania śluzowców można określić czterema parametrami: organiczny pokarm, dużo wilgoci, bardzo mało światła i dodatnia, ale niezbyt wysoka temperatura. Żeby doprecyzować, powiedziałbym temperatura, jaką lubi człowiek.

Kiedy śluzowce trafiły do laboratoriów, ich biologia okazała się niezwykle ciekawa. W zasadniczej fazie wegetatywnego rozwoju występują one w postaci śluźni rozrastających się za pokarmem w dowolnym kierunku. Na tym etapie są to jednokomórkowe plazmodia – wypełnione protoplazmą komórczaki zawierające wiele diploidalnych jąder komórkowych. Pełzająca w poszukiwaniu pokarmu śluźnia wyróżnia się swoistą „inteligencją” – zawsze znajduje najkrótszą drogę do najbliższego źródła pożywienia. W doświadczeniu badaczy japońskich płatki owsiane umieszczono zgodnie z położeniem stacji kolejowych znajdujących się poza Tokio. Umieszczony na środku śluzowiec Physarum polycephalum rozpełzał się w różnych kierunkach do najbliższych źródeł pokarmu zgodnie z opracowaną przez inżynierów trasą tokijskiej kolei. Jak rozpoznawał właściwy kierunek? I drugie pytanie – jak się to ma do naszego rozumienia pojęcia inteligencji?

Jeżeli spotkają się dwie śluźnie tego samego gatunku, bez przeszkód łączą się, ponieważ nie mają bariery w postaci sztywnej ściany komórkowej. Powstaje jeden większy, nadal jednokomórkowy organizm. Jakże różnorodne potrafi być ziemskie życie.
We współczesnej systematyce najbliżej śluzowcom do ameb (pierwotniaków, protozoa – zwierzęcych protista). Zatem śluzowiec to taki małe śluzowate zwierzę, które jednak rozmnaża się podobnie jak grzyby czy paprocie.

Pod koniec aktywności śluźni wytwarzane są haploidalne zarodniki, które po wykiełkowaniu pozwalają wrócić małemu stworkowi do postaci wegetatywnej. Jeżeli nastąpi spotkanie takich pełzający stworków (pełzaków) dochodzi do połączenia i zlewania się treści ich komórek, łączenia się haploidalnych jąder (kariogamii, jak podczas rozmnażania płciowego innych organizmów). Powstaje nowa śluźnia – nowy diploidalny komórczak. Rozpoznawanie gatunków śluzowców na podstawie śluźni jest trudne. Bliżej można określić ich przynależność systematyczną dopiero kiedy powstają zarodnie.

Czas pojawienia się pierwszych śluzowców szacuje w bardzo szerokim przedziale 0,5-1,5 mld lat temu. Zaistniały równolegle z organizmami wielokomórkowymi czy przed nimi? Czy to one mogły dać początek późniejszym, bardziej złożonym formom życia? No bo dlaczego w biologii śluzowców odnajdujemy właściwości przynależne innym, zdecydowanie różniącym się między sobą organizmom? To tak, jakby na wczesnym etapie ewolucji życia zaistniał pewien potencjalny bank możliwości, a później zaczęły się tworzyć z niego różne linie genealogiczne.

Skąd taki pomysł? Prosto z obowiązującej obecnie systematyki ziemskich organizmów żywych. Dla tych, które trudno było zakwalifikować do konkretnego królestwa – zwierząt, roślin, grzybów czy bakterii, stworzono zbiorcze (sztuczne) piąte królestwo protistów, w którym jednym organizmom bliżej do roślin a innym do zwierząt. Jedne są jednokomórkowe (tu śluzowce), inne wielokomórkowe (np. morszczyn). Jedne są samożywne (autotroficzne, jak morszczyn), inne cudzożywne (heterotroficzne, tu śluzowce). Jedne mają ścianę komórkową (tu morszczyn) inne jej nie mają (tu śluzowce). Bardzo mi to pasuje do wytworzenia się w najdawniejszej przeszłości Ziemi wyjściowego, wspólnego banku genetycznego – punktu wyjścia dla przyszłych tzw. „wyższych” organizmów eukariotycznych (jądrowych). Królestwo protistów, może być zatem zachowanym dla nas, żyjącym nadal pierwszym śladem tego co zaczęło się później – powstawania bogactwa różnorodnych form ziemskiego życia na „wyższym poziomie”.

Ale dosyć tych fantazji; zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć śluzowców spotykanych w otoczeniu naszego wiejskiego siedliska i w pobliskim lesie. Trudności w oznaczaniu gatunku po wyglądzie śluźni sprawiły, że tylko jedno zdjęcie otrzymało podpis; mam nadzieję, że właściwy. Nie wykluczam, że jeżeli zajrzy tu ktoś znający temat, któryś z pokazanych okazów może okazać się nie śluzowcem, a grzybem. Oby tylko nie wszystkie.

Fuligo septica (Wykwit piankowaty) Fot. Aleksander Chmiel

Śluzowiec Fot. Aleksander Chmiel

Śluzowiec czy grzyb? – proszę o podpowiedź lepiej zorientowanych w temacie czytelników – avidal Fot. Aleksander Chmiel

Śluzowiec Fot. Aleksander Chmiel

Śluzowiec Fot. Aleksander Chmiel


Aleksander Chmiel

12 thoughts on “Śluzowce – dziwne życia

  1. W konkursie na najbardziej nieziemskie istoty zamieszkujące nasz świat śluzowce zaliczyłbym do faworytów do podium. Jak dotąd nie zgłębiałem drzewa filogenetycznego tych zadziwiających organizmów, więc pozostają dla mnie ewolucyjną zagadką. Domyślam się też, że z uwagi na wyłącznie miękkie tkanki zapewne skamieniałe ślady ich przeszłości zaliczają się do bardzo rzadko znajdowanych. To zdecydowanie nie ułatwia sprawy. Moje wstępne wrażenie – i tylko wrażenie, nie poparte faktami – jest takie, że mogą stanowić konglomerat cech adaptacyjnych zaczerpniętych z różnych, być może pierwotnie niespokrewnionych blisko form życia, skupionych w jednym organizmie w oparciu o zależność symbiotyczną.

  2. Twoje „wrażenie” jest wręcz przeciwne w stosunku do mojego. W przypadku śluzowców dowodów na poparcie takiego czy innego punktu widzenia raczej nie znajdziemy.
    Różne formy życia wprawdzie korzystają po drodze z dokonań przyrody zaistniałych powiedzmy równolegle (a może uprzednio). Przykładem są infekcje wirusowe wnoszące nowy materiał genetyczny do komórek organizmów żywych. Inny przykład to zaistnienie mitochondriów.
    Nie mniej, przyroda ożywiona przez miliony lat rozwijała się przez różnicowanie form a nie przez ich łączenie. Łączenie nawet najbardziej spokrewnionych gatunków jakoś nie bardzo wychodzi (osioł + koń, lew + tygrys).

    Śluzowce nie mają tkanek. Dopóki nie przystąpią do rozmnażania się są rozpełzającymi się pojedynczymi komórkami (komórczakami). Przyroda sama z siebie nie cofa się, lecz w ewolucyjnym doskonaleniu „prze” do przodu. Gdyby przyjąć Twoją tezę, zaistnienie śluzowców z łączenia cech innych organizmów wymagałoby utraty układu tkankowego, ściany komórkowej, różnorodnych wyspecjalizowanych organów wewnętrznych i zewnętrznych, a może jeszcze zwierzęcego układu kostnego.
    Potrzebujemy wsparcia matematyków, dla przeprowadzenia rachunku prawdopodobieństwa zajścia takiego zdarzenia. Nie wiem tylko, na jakim etapie rozwoju miałyby być organizmy wyższe leżące u podstaw „syntezy” komórczakowego śluzowca. Ale to tylko tak dla żartu w jakże poważnym temacie.
    PS
    Chyba coś Ci podrzucę do Insektarium o moim „widzeniu” matematyki.

  3. Galeria śluzowców wymiata.
    Aleksander – nie upieram się, pewnie jest po Twojemu. Ale nie ufałbym zbytnio przeświadczeniu, że ewolucja zawsze dąży do wzrostu złożoności. Bywa wręcz przeciwnie. Dobrym przykładem są już wymarłe graptolity, które ewidentnie ewoluowały w coraz to prostsze formy. Bakterie i archeany przypuszczalnie miały bardziej złożonego od nich przodka.
    Niemniej nie zamierzam bronić swojej wersji, bo to tylko wrażenie, jak podkreślałem.

  4. „Bywa też przeciwnie” – to prowokacja! 😊
    Rafale, podejmuję rękawicę, ale odpowiedź przenoszę do dyskusji artykułu o świecie wirtualnym, gdzie piszesz o jednokierunkowym wektorze.

    rikosz, (ktokolwiek się pod tym awatarem ukrywa), jestem pełen podziwu i uznania dla Twoich prac ze śluzowcami. Dla mnie to mocny bodziec do dalszych poszukiwań tych dziwów przyrody. Zamieszczony tu artykuł i zdjęcia to tylko przypadkowe pobocze mojego zainteresowania leśną fotografią. Poczytałem trochę, zobaczyłem Twoje zdjęcia z najciekawszego chyba etapu życia śluzowców, co sprawia że już od wiosny będzie to jeden z głównych celów mojego fotografowania przyrody. W fotografii inspiracja odgrywa olbrzymią rolę. Dzięki.

  5. Ten ciemny „osobnik” na sośnie to prawdopodobnie Exidia saccharina, czyli grzyb. Wydaje mi się, że ten jasny na samym dole to też grzyb. Może Irpex lacteus. Masz może ujęcie z góry, żeby zobaczyć zarys i ogólnie jak rośnie?

  6. Niestety, zdjęcia z góry nie mam. Ale opiszę całość. Gałąź chyba z ałyczy albo czeremchy o średnicy około 3 cm była porośnięta na odcinku 30-40 cm tylko na połowie swojej średnicy. Teraz nie bardzo pamiętam, czy do zdjęć odwróciłem gałąź biało-kremową masą do góry, czy też tak już leżała, kiedy ją zobaczyłem.

    • Będzie ciężko, może to Meruliopsis corium. Do żadnego ze śluzowców podobny nie jest, podtrzymuję tezę, że to grzyb nadrzewny.

      • Dzięki. O to właśnie mi chodziło pisząc ostatni akapit artykułu. Nie proponuję jednak usunięcia zdjęć „fałszywych śluzowców”, które tu nie pasują. Twoje uwagi są dla mnie tylko zachętą do głębszego wejścia w temat. Również grzybowy, gdzie uwagę pświęcałem glównie kapeluszowym, hubom i różnym „obwarzankom” porastającym w lesie stare pieńki. Te ostatnie bywają bardzo fotogeniczne.

  7. Obejrzałem fotografie gatunków grzybów sugerowanych przez ciebie nazw. Głowa boli! Skąd taka róznorodność w obrębie gatunku? Rozumiem, że istostny jest wiek i faza rozwoju. Ale widać te ż duże zróżnicowanie w morfologii kolonii tych grzybów. Być może dużo zależy od podłoża (rodzaju drewna) i innych czynników. Nie mniej grzyby w całości ich królestwa to nietylko niezwykłe bogactwo form morfologicznych, ale także wyjątkowych metabolitów.

    No i najważniejsze – grzyby są podstawowym ogniwem obiegu materii organicznej w przyrodzie. Żadne inne organizmy nie sprzątają środowiska przyrodniczego tak skutecznie jak grzyby. Umożliwiają przywrócenie do życia obumarłej materii; to jest ich najważniejsze zadanie w naszym świecie. Pozwlają na „reinkarnację” przyrody. A większość ludzi o grzybach wie tylko tyle – zna te które nadają się do zjedzenia.

    • Na razie zdjęć usuwać nie ma potrzeby. Może ktoś z odwiedzających rozpozna gatunki tych grzybów. W międzyczasie może trafisz jakieś ciekawe śluzki i podmienisz w swoim artykule zdjęcia, bo na dłuższą metę warto jednak zweryfikować i usunąć niewłaściwie opisane zdjęcia chociażby dla wiarygodności własnej autora.
      Podziwiam grzyby i ogólnie całą naszą polską przyrodę. Pomimo dużo skromniejszej różnorodności gatunkowej w porównaniu z tropikami nasza lokalna przyroda też potrafi „przytłoczyć”, gdy się w nią zagłębimy. Między innymi dlatego skupiłem się na stawonogach, a śluzowce, grzyby czy inne cuda, tylko okazyjnie. Nie da rady wszystkiego ogarnąć. Myślę, że warto skupić się na jakiejś grupie organizmów, żeby nie zostać przytłoczonym nadmiarem informacji, co mogłoby w rezultacie doprowadzić do porzucenia tej pasji. Oglądanie seriali jednak mnie nie rajcuje 🙂

      • Zgoda, że gdy się chce coś lepiej poznać trzeba się skupić na określonym temacie. Niestety tak naprawdę „do końca” to nie poznamy chyba niczego. Należy się zatem pogodzić, że są gdzieś granice poznania (dla każdego pewnie inne). A ponieważ przyroda jest tak rozległa i bogata, kiedy uznajesz, że może już wystarczy, można znajdować nowe tematy.
        Fotografia to dla mnie tylko metoda zbliżenia się do przyrody. A że pozwala na jej poznawanie nie tylko wgłąb, ale i wszerz, to z tego korzystam. Szkoda mi tracić inne formy życia z mojego widnokręgu.

Leave a Reply