Trójkąt Penrose’a

Czy wszystko jest możliwe? Niekiedy używamy zwrotu „wszystko jest możliwe”, aby oddać nasze wrażenia podczas spotkania się z czymś skrajnie nieprawdopodobnym. Lecz to tylko figura stylistyczna, a nie jakaś mistyczna mądrość, którą należy mieć na uwadze. Bowiem nie wszystko jest możliwe. Cała trudność polega na ustaleniu tego, co niemożliwe. Potem wystarczy takie scenariusze, wzorce i artefakty odrzucić i pozostać przy rozwiązaniu racjonalnym, nawet jeśli może się wydawać nieprawdopodobne. Tę metodę dedukcji stosował Sherlock Holmes. Kiedy wyeliminujesz to, co niemożliwe, wówczas to co pozostanie, choćby nieprawdopodobne, musi być prawdziwe – zwykł tłumaczyć doktorowi Watsonowi.

Na pierwszej fotografii widać figurę niemożliwą, tzw. trójkąt Penrose’a. W rzeczywistości trójwymiarowej nie może ona istnieć. A jednak zdjęcie sugeruje coś odwrotnego. To nie fotomontaż, zdjęcie nie jest retuszowane programem graficznym. Sfotografowana figura naprawdę istnieje.

Trójkąt Penrose’a w Perth Źródło – https://pl.wikipedia.org/wiki/Tr%C3%B3jk%C4%85t_Penrose%E2%80%99a

Jeśli jednak mamy pozostać wierni racjonalnej zasadzie Sherlocka musimy znaleźć rozwiązanie tej sprzeczności. Odszukać rozwiązanie, choćby nieprawdopodobne, które wyjaśnia to, co odbieramy zmysłami, a jednocześnie pozostaje w zgodzie z obiektywną prawdą, że figury niemożliwe nie istnieją. Musi istnieć racjonalne wytłumaczenie, bo cuda się nie zdarzają. Prawa fizyki są niezawieszalne. Aby poznać wyjaśnienie, należy uzbroić się w dociekliwość.

Tak, figura z fotografii istnieje, choć jest bardzo rzadka – być może to ledwie kilka obiektów we Wszechświecie. Na drugiej fotografii znajduje się inne jej ujęcie, wykonane z innego miejsca.

Trójkąt Penrose’a w Perth Źródło – https://pl.wikipedia.org/wiki/Tr%C3%B3jk%C4%85t_Penrose%E2%80%99a

Teraz staje się jasne, że poprzedni efekt był złudzeniem. Jeśli ponownie staniemy w ściśle określonym punkcie, raz jeszcze ulegniemy iluzji. Tak działa ludzki mózg – wybiera atrakcyjną i prostą interpretację, nawet jeśli nie odzwierciedla ona rzeczywistości kosztem nieatrakcyjnie skomplikowanej, choć sensownej. Maniera ulegania złudzeniom oferującym natychmiastowe rozwiązania jest szalenie uwodzicielska. Kusząca na tyle, że racjonalna jej alternatywa bywa nader często odrzucana, nawet kiedy stanie się dostępna. Dla wielu z nas to jedno  jedyne miejsce, z którego widać domknięty trójkąt Penrose’a staje się wyłącznie akceptowalnym i satysfakcjonującym. Jedynym jakie można wybrać. „Tu stoję i nie mogę czynić nic innego” – te słowa wypowiedział Martin Luther i dobrze oddają one nieprzejednanie tej postawy. Takiej osoby końmi nie przeciągniesz.

Zdrowy rozsądek na ogół przegrywa z absurdalnym, ideologicznym uporem trwania na z góry ustalonej pozycji. Politycznej, światopoglądowej, etycznej, religijnej. Teoretycznie wystarczyłoby zmienić perspektywę o krok, aby dostrzec pozorną, a nie obiektywną wartość narzucającego się na pierwszy rzut oka rozwiązania. W praktyce każdy inny punkt widzenia zostaje odrzucony jako niepełnowartościowy. Tak obrana taktyka umożliwia upojnemu pogrążaniu się w mistycyzmie, dualizmie, chrześcijaństwie, katolicyzmie, judaizmie (i każdej innej religii), kreacjonizmie, nacjonalizmie, praktykowaniu seansów spirytystycznych, zawierzaniu wróżkom i jasnowidzom, stosowaniu homeopatii i egzorcyzmów, przystępowaniu do sekt i ruchów antyszczepionkowych i tych negujących antropogeniczny wpływ człowieka na globalne ocieplenie, a także funkcjonowanie wyznawców płaskiej Ziemi, porwań przez kosmitów oraz apologetów Trójcy Świętej. I co tam jeszcze chcecie.

Zamiast ulegać wizji z pierwszego obrazka, proponuję rzucić okiem na całość jeszcze raz, z innego miejsca. A potem posłuchać rady Sherlocka Holmesa.


Na podstawie eseju Nicholasa Humphreya Na drugi rzut oka 


avidal

Leave a Reply