Premiera 23 września 2008 roku
Patrick Jane, były naciągacz udający medium dołącza do kalifornijskiego wydziału śledczego, aby odnaleźć mordercę żony i córki, znanego jako Red John. Niezwykła przenikliwość, dar obserwacji oraz znajomość ludzkiej natury, które kiedyś wykorzystywał dla merkantylnych celów, teraz czynią z niego skutecznego niekonwencjonalnego demaskatora rozlicznych zbrodni, które musi rozwikłać z pomocą czteroosobowej grupy zadaniowej. A całość spięta kilkusezonowym pojedynkiem geniusza zbrodni z równie inteligentnym, pozornie niegroźnym mścicielem w garniturze, podróżującym starym Citroenem i uwielbiającym herbatę. Procedural kryminalny z genialną rolą Simona Bakera. Choć nie brakuje tu pościgów i strzelanin, to stanowią one mało istotny dodatek. Prawdziwą atrakcją jest bez wątpienia blondwłosy, nieco bezczelny, błyskotliwy konsultant stosujący kontrowersyjne metody śledcze. Ekscentryk o najbardziej rozbrajającym uśmiechu, jaki kiedykolwiek widziałem u osobnika płci męskiej – i fakt przynależności do tej płci ani trochę mi nie przeszkadza, aby to przyznać. Ze wszystkich fikcyjnych postaci, które oczywiście nie istnieją, ta powinna istnieć najbardziej.
Uwielbiam Mentalistę, mało co tak mnie odpręża. Wracałem do niego pewnie z 5-6 razy i jak dotąd nie znudził mi się w najmniejszym stopniu, wręcz przeciwnie. To jak powrót do miejsca, które kochasz i w którym czujesz się komfortowo. A przed napisaniem niniejszego tekstu włączyłem raz jeszcze pierwszy odcinek.
23 września 2002 roku – legalizacja eutanazji w Belgii
Drugi kraj na świecie po Holandii, który dopuścił prawo do śmierci na życzenie. Od tamtej pory minęło niemal ćwierć wieku, ale Belgia wciąż znajduje się w awangardzie kilku ledwie państw. W Polsce przeżartej do szpiku kości skostniałą, obmierzłą katoreligijnością gardzącą szczęściem i godnością człowieka to się nie zmieni jeszcze bardzo długo. Na pewno nie za mojego życia. W tym narodzie samobiczujacych się męczenników, w tym kraju słynącym z umiłowania do martyrologii, oraz do cierpienia i bólu – o ile ten ból i to cierpienie dotyczą innych – nie ma na to szans, dopóki rządy dusz sprawują zwyrodniałe kreatury wysługujące się znakiem krzyża niczym tarczą osłaniającą ich prawdziwą naturę. Naturę egocentrycznych, antyhumanistycznych kreatur o twarzach, czy raczej o maskach twarze tylko imitujących, strojnych w odpychająco obłudną świętoszkowatość.
24 września

