13 września 1848 roku – Cavendisch w stanie Vermont
Sieć linii kolejowych stale się rozrasta. Podczas budowy jednej z nich dochodzi do niezwykłego wypadku. Sześciokilogramowy stalowy pręt o ponadmetrowej długości i 3.2-centymetrowej średnicy z ogromną prędkością przebija twarz Phineasa Gage’a. Pręt przeszywa policzek, lewy płat mózgu i wystrzeliwuje przez górną powierzchnię czaszki, aby wylądować 25 metrów dalej. Mimo to robotnik przeżywa; ba – nawet nie traci przytomności. A po kilku miesiącach wraca do pracy, jak gdyby nigdy nic. No, może niezupełnie – wraca zmieniony. Nie ten sam człowiek. Niegdyś łagodny i opanowany mężczyzna staje się drażliwy, nadpobudliwy i agresywny. Wygląda na to, że uszkodzenie kory mózgu i substancji białej zmodyfikowało osobowość.
I choć dziś zakres zmian osobowościowych Phineasa jest dyskusyjny, przypadek ten zapoczątkował badania neurologiczne. W efekcie Antonio Damasio powiązał aktywność płatów czołowych z behawiorem. W szerszym ujęciu zrozumiano, że mózg decyduje o tym, jacy jesteśmy; że osobowość ma podstawę materialną, a nie opartą na mistycznej duszy. Przed neurologią otworzyły się nowe możliwości, co niemal sto lat później pośrednio doprowadziło do powstania nowej gałęzi nauki – kognitywistyki.
I wszystko byłoby dobrze, gdyby cała ta historia nie przyciągnęła uwagi lekarzy (psychiatrów w dawnym wydaniu i neurologów) oraz psychologów z tendencją do formułowania wniosków w oparciu o korelacje statystyczne, albo po prostu według własnego widzimisię. Ocenili oni, że inwazyjne odizolowanie kory przedczołowej od pozostałych części mózgu to doskonały sposób na leczenie chorób psychicznych. Tak wymyślono lobotomię. Barbarzyński zabieg polegający na wywiercani dziury w czole i aplikowaniu przez nią alkoholu niszczącego korę, bądź po prostu wbijanie na oślep, przez oczodoły, metalowego szpikulca rozrywającego tkankę mózgową. Wszystko to oczywiście dla dobra pacjenta, zdarzało się że bez znieczulenia, który po zabiegu tracił czynności wyższe mózgu – w tym zdolność do interakcji społecznych, do emocji, do woli działania i decyzyjności, do myślenia twórczego. Kilkadziesiąt, a może raczej kilkaset tysięcy pacjentów przerobiono na zombie.
Takie są efekty braku rygorystycznego stosowania metody naukowej, szczególnie często lekceważonej przez psychologię – począwszy od Freuda a kończywszy na dzisiejszej psychoterapii. Przypadek lobotomii jest oczywiście najbardziej jaskrawy, ale nie jedyny, żeby wspomnieć choćby licznych błędnych i koncepcjach i syndromach Freuda, o teście Szondiego, czy frenologii. Dziś zaleca się terapie różnej maści o niepotwierdzonej, bądź krótkotrwałej, doraźnej skuteczności – hipnoterapię czy rozmaite formy zooterapii. Przy tej pierwszej zaznacza się, że aby działała, trzeba w nią wierzyć! Mnie zapala się lampka ostrzegawcza. To tak jak z cudami religijnymi – niewierny nie ma co liczyć na cud.
Przy okazji – koszmar lobotomii stanowi kanwę komiksowej, lekko fantastycznej opowieści o piątce wojowniczych dziewczyn próbujących uciec od czekającego je mrocznego przeznaczenia ze szpikulcem w tle. Obraz jest moi zdaniem mocno niedoceniany, głównie ze względu na unikalny klimat, wizualny przepych i choreografię walk; poza tym lubię sceny, w których kobiety dają łupnia obleśnym typom.
13 września 1894 roku w Łodzi urodził się Julian Tuwim
Ciężkie czasy! Trzeba obchodzić się bez wielu rzeczy, o których istnieniu nasi dziadkowie nawet nie marzyli
Konserwatysta: człowiek, któremu wydaje się że nigdy nic nie zostało zrobione po raz pierwszy
Jak to oszczędność czasu zakochać się od pierwszego wejrzenia
Cnotliwa dziewczyna nigdy nie lata za chłopcem. Czy kto widział, żeby pułapka goniła mysz?
13 września 1921 roku we Lwowie urodził się Stanisław Lem
Rzeczywistość zresztą jest zawsze ciekawsza od fikcji, ponieważ obciążona jest wagą realności. Jest to taka różnica, jak między jawą a snem. Śnić się nam może Bóg wie co. Natomiast na jawie jesteśmy przykuci do naszego bytu
Jak wiadomo, Pan Bóg jest wszechmocny i wszystko wie, a świat stworzył doskonały i nawet guzik od gaci nie może nikomu spaść bez woli Bożej. (…) Nie można prosić o nic: ani o zdrowie, ani o pomyślność, ani o niepodległość ojczyzny. Gdyby bowiem Bóg naprawił coś cudem, oznaczałoby to, że rzeczywistość jest niedoskonała. Stan doskonały jest wtedy, gdy niczego nie trzeba naprawiać.
Nie ma takich bredni, w które ludzie nie byliby w stanie uwierzyć
Optymistyczne jest to, że po śmierci panuje nicość. Rzeczą okropną byłoby przez milion lat wpatrywać się w oblicze Pana Boga, wiedząc, że przez następne milion milionów lat będzie się działo dokładnie to samo. Większej nudy nie mogę sobie wyobrazić
