Kreacje natury. Część trzecia – umysł równy bogom

Jako nastolatek chętnie grałem w piłkę. Szło mi co najmniej całkiem dobrze. Szczyty możliwości osiągałem zawsze wtedy, gdy na balkonie 10 piętra wieżowca stojącego przy boisku (nie było jeszcze orlików) pojawiała się ona. Dziewczyna, która mi się podobała. Następował dopływ dodatkowej energii i inwencji, których bym się nie spodziewał. Dryblingi stawały się bardziej finezyjne, a wślizgi ryzykowniejsze. Strzały oddawałem z nieprzygotowanych pozycji, najlepiej przewrotką. Częściej niż zwykle wydawałem głośne wskazówki, żeby nie powiedzieć komendy, machając przy tym rękoma. Całość musiała być mocno żenująca, dziś wiem to dobrze. Wiedziałem o tym chyba już wtedy, ale potrzeba wyróżnienia się i zaimponowania była silniejsza ode mnie. Któż z nas nie ma podobnych wspomnień?

Piłka nożna wbrew pozorom wymaga użycia mózgu. Zdolności przewidywania, podejmowania szybkich decyzji, przeglądu pola, wyobraźni. Nie każdego stać na efektowne popisy. Za to lepiej wychodzi mu pisanie wierszy, granie na gitarze, czy opowiadanie dowcipów. Wygląda na to, że zróżnicowanie naszych mózgów jest ewidentne. Jest z czego wybierać. Takie zróżnicowanie osobnicze to jeden z atrybutów wskaźników sprawności. Gdyby wszystkie pawie miały tak samo okazałe ogony, konkurencja nie miałaby sensu.

Drugi podstawowy warunek wskaźnika sprawności to wysoki koszt. Mózg to najbardziej energochłonny narząd organizmu. Stanowi 2-3% masy ciała, lecz zużywa 20-25% energii, a momentami znacznie więcej. I jest duży. Na tyle duży, że ludzkie dziecko rodzi się nawet około rok przed czasem tylko dlatego, że potem zbyt wielka głowa nie przeszłaby przez kanały rodne matki. Wydaje się, że oferuje więcej możliwości, niż to konieczne do przeżycia. Najstarsze malowidła naskalne pochodzą już plejstocenu i naprawdę trudno dopatrzeć się w nich składowej dostosowania. Dziś podziwiamy rozliczne dzieła sztuki i niezapomniane utwory muzyczne, korzystamy z osiągnięć rozmaitych technologii i kontemplujemy poezję. Taka rozrzutność charakteryzuje dobór płciowy, nie dobór naturalny.

Z jakiegoś powodu kobiety z rodzaju Homo wybrały mózg jako wskaźnik sprawności – być może dlatego, że w puli dostępnych kandydatów był on już silnie rozwinięty dzięki stymulacji wyprostowaną postawą i uwolnieniem przednich kończyn. Każdy inny wybór doprowadziłby do upośledzenia fitness samca – akurat ten okazał się być katalizatorem przyszłej potęgi. A ponieważ coraz to doskonalsze popisy mózgu jako umysłu wymagały coraz to sprawniejszego narzędzia do ich analizy i oceny – więc także kobiece mózgi stały się bardziej efektywne, niż wymagałoby tego samo tylko przetrwanie. Znamienne, że mózgi mężczyzn wykazują dziś większa rozpiętość sprawności od mózgów kobiet. Łatwiej wśród mężczyzn o debila, łatwiej i o geniusza.  Tak właśnie byłoby, gdyby mózg i umysł były seksualną ozdobą i reklamą genetycznego potencjału. To dlatego inteligencja jest seksowna, kreatywność jest seksowna, poczucie humoru jest seksowne. Wraz z wiekiem skłonność do popisów zostaje zastąpiona przez epatowanie bogactwem, statusem, pozycją, sławą. Zostały one osiągnięte dzięki ponadprzeciętnie kreatywnemu umysłowi i stanowią dowód na jego sprawność. W młodości reklamujemy potencjał, w wieku dojrzałym osiągnięty sukces. Młodzi kierowcy statystycznie częściej powodują wypadki, wie to każdy ubezpieczyciel.  I z całą pewnością chętniej ruszają z piskiem opon spod świateł. Przy akompaniamencie głośnych, basowych dźwięków.

Wynika z tego pewien ciekawy wniosek. Tak jak afrodyzjakiem bywa symetryczna twarz, wysoki wzrost i młodość, tak samo bywa nim posiadanie znacznych zasobów dóbr materialnych i wysoka hierarchia. Osądzanie kobiety o wyrachowanie z tego tylko powodu, że związała się z nieatrakcyjnym fizycznie i zaawansowanym wiekowo, lecz bogatym mężczyzną przynajmniej w niektórych przypadkach jest głęboko niesprawiedliwe. Ona po prostu mogła się w nim autentycznie zakochać. Czemu wybór ze względu na atrakcyjność fizyczną ma być akceptowany społecznie, a wybór z powodów stabilności materialnej już nie? Oba mogą być niezależne od świadomych decyzji, bo każdy z nich opiera się na podświadomej ocenie wskaźników sprawności.

Genialny William Butler Yeats zapewne nigdy nie stworzyłby równie pięknych poematów, gdyby nie nieodwzajemniona miłość do Maud Gonne. W ostatniej, rozpaczliwej próbie zdobycia ukochanej w jego umyśle zrodziły się poniższe wersy.

Gdybym miał niebios wyszywana szatę
Z nici złotego i srebrnego światła,
Ciemną i bladą, i błękitną szatę
Ze światła, mroku, półmroku, półświatła,
Rozpostarłbym ci tę szatę pod stopy,
Lecz biedny jestem: me skarby – w marzeniach;
Więc ci rzuciłem marzenia pod stopy;
Stąpaj ostrożnie, stąpasz po marzeniach

Nie wzbudził w niej miłości, lecz ona doceniła starania i powtarzała, ze kiedyś świat będzie jej wdzięczny za odmowy. Myślę, że się nie myliła.

Być może przesadą jest stwierdzenie, że osiągnięcia Homo sapiens w dziedzinach sztuki, poezji, nauki zawdzięczamy nienasyconym apetytom naszych pramatek na coraz to bardziej zachwycające ozdoby prezentowane przez męskie umysły. Być może to nie cała prawda, że wszystkie tak spektakularne osiągnięcia ludzkości powstały po to, aby zdobyć partnerkę seksualną – jeśli nie intencjonalnie, to na poziomie podświadomości. Jeśli to przesada, to jestem przekonany, że nie jakoś szczególnie duża. Dobór płciowy uczynił nas równym bogom, a raczej postawił ich ponad nimi. Które z rozlicznych cudów bóstw wszelkiej maści może się równać z obrazami Leonardo da Vinci, czy z kompozycjami Beethoveena? Albo chociaż ze ścieżką dźwiękową do Gry o tron Ramina Djawadi? Natchnione teksty ze świętych ksiąg to czysta grafomania w porównaniu z kunsztem Szekspira, albo naszego Leśmiana. Żaden z bogów nie dał światu smartfona, ferrari f40, ani bomby atomowej. I nigdy nie da. Już dawno przebiliśmy bogów w ich boskości i ich zdetronizowaliśmy. Tym bardziej dziwi, że tak wielu z nas wciąż nie chce tego dostrzec ani przyznać.

A przecież to nie koniec zalotów. To dopiero początek.


Zobacz też:

Kreacja natury. Część pierwsza
Kreacje natury. Część druga


avidal

Leave a Reply