Baorisa hieroglyphica – Baoryska tajska

Noctuidae – Sówkowate
Skrzydła przednie białe z niezwykle barwnym, unikalnym deseniem złożonym m.in. z metalicznie niebieskich plam i linii oraz żółtych smug zachodzących na wierzch tułowia. Z tego powodu bywa nazywana ćmą Picassa (Picasso moth). Tylne skrzydła oraz odwłok jednolicie białe.

Malezja 20.11.2022 Fot. msone

  1. Zasięg. Tropikalne regiony południowej i południowowschodniej Azji – od wschodnich Himalajów po Filipiny
  2. Biotop. Preferuje tereny górzyste
  3. Wymiary. Rs 30-40 mm
  4. Okres lotu. Cały rok
  5. Lokalizacja. Malezja. W Polsce nie występuje
  6. Pokarm. Brak danych
  7. Podobne. Niektóre populacje w Indonezji i na Filipinach prawdopodobnie należą do gatunku bliźniaczego
  8. Uwagi. Autor obserwacji – msone

avidal

7 thoughts on “Baorisa hieroglyphica – Baoryska tajska

  1. Gotowe.
    Na podstawie otrzymywanych sygnałów, życzliwych uwag i rad wiem, że nie wszyscy pozytywnie odbierają otwarcie Insektarium na gatunki obce. I mają uzasadnione racje. Szanując ich obiekcje zdecydowałem się jednak nie ograniczać do krajowej entomofauny. A jednym z powodów jest właśnie możliwość opisania tak wielu zachwycających form życia, których wyszukiwanie sprawia mi niemałą satysfakcję.

  2. Nota bene nie do końca rozwikłaną zagadką dla mnie pozostaje adaptacyjność tak abstrakcyjnego ubarwienia. Ponieważ obie płci są takie same, odpada tutaj czynnik wskaźnika sprawności. Zatem korzyść przystosowawcza – ale jaka konkretnie? Raczej nie chodzi tutaj o funkcję maskującą, nie wyobrażam sobie tła, z którym baoryska potrafiłaby zlać się w jedno. Pozostaje chyba tylko ekshibicjonim barwny jako forma ostrzeżenia, fałszywego czy też nie – jestem trująca. No, może poza czerwono podkreślonymi łatami imitującymi oczy, jak przypuszczam, a które mogą zdezorientować napastnika, a ten w konsekwencji przeprowadzi nie w pełni skuteczny atak.

  3. Cyt. „Na podstawie otrzymywanych sygnałów, życzliwych uwag i rad wiem, że nie wszyscy pozytywnie odbierają otwarcie Insektarium na gatunki obce”
    Zapewne uruchomiła się u odwiedzających jakaś forma patriotyzmu, gdy pojawiły się pierwsze obce gatunki (tak jak u mnie zresztą). Ale teraz inaczej na to patrzę, zwłaszcza przy tak ciekawych gatunkach jak ten powyżej. O ile dajesz radę z tak gigantycznym zadaniem, jakim jest opisanie stawonogów ze świata, to czemu nie. Na korzyść przemawiają:
    1. Nazwa strony „Insektarium” nie wskazuje, że mają tu być tylko krajowe gatunki. Bardziej można się czepić obecności pajęczaków.
    2. Warto poznać i zobaczyć więcej, niż tylko owady z naszego polskiego zaścianka.
    3. Jesteś twórcą i właścicielem strony, Ty ponosisz koszty jej utrzymania i Ty ostatecznie decydujesz o jej zawartości.
    4. Masz chęci i siły na ogarnięcie światowych zasobów w tej dziedzinie, więc tylko pogratulować, a nie krytykować. Krytyka pojawi się zawsze, bo każdego nie zadowolisz.
    Ja ze swojej strony mogę Cię wesprzeć tylko lokalnymi gatunkami, bo generalnie mało podróżuję, ale gdybym takie posiadał na pewno bym je udostępnił. Ostatecznie jestem za obecną formą Insektarium.
    Cyt. „Nota bene nie do końca rozwikłaną zagadką dla mnie pozostaje adaptacyjność tak abstrakcyjnego ubarwienia.”
    Dla mnie to też zagadka. Ciekawe czy są jakieś naukowe próby wyjaśnienia zastosowania takiego ubarwienia.
    Podczas I wojny światowej stosowany był dziwaczny kamuflaż typu „dazzle” do maskowania okrętów, który się sprawdzał, więc może i w przypadku owadów taki kamuflaż działa.

  4. Imagines sówkowatych są najczęściej dość jednolicie i mało kontrastowo ubarwione, ponieważ przejawiają nocną aktywność i znaki barwne na ogół i tak są nieczytelne dla potencjalnego odbiorcy. A więc co nie spełniają funkcji manipulującej, jak to bywa u motyli dziennych. Adaptacje ukierunkowane są raczej na unikanie ataków nietoperzy poprzez możliwie jak najskuteczniejsze niwelowanie obrazu uzyskanego przez echolokację.
    Nie znalazłem informacji na temat behawioru w ciągu dnia. Czy baoryska ukrywa się gdzieś w zakamarkach, czy raczej eksponuje kolory na pniu drzewa, tak jak to czyni chociażby nasza brudnica mniszka, której tło skrzydeł jest również białe. Ta wiedza byłaby pomocna przy próbie analizy adaptacyjnej.
    Zapewne nie jest to jakaś zagadka nie do ogarnięcia, ale brak danych utrudnia zadanie.

    Wracając do egzotyków – nigdy nie ma pewności, na który gatunek znajdzie się zapotrzebowanie. Kilkukrotnie zaskoczyły mnie relatywnie liczne odsłony gatunków spoza Polski. Ostatnio popularne były m.in. Acanthocephala terminalis (260 w samym tylko październiku) i Zoropsis spinimana (2300 w ciągu roku). Kto wie, co się ludziom może przydać…

  5. Pisanie o gatunkach obcych to świetny pomysł i myślę, że to bardzo dobrze, że Insektarium poszło właśnie w tym kierunku. Wiele lat temu, gdy zakładałem swój blog, chciałem się ograniczać tylko do pisania o tych gatunkach, które spotykam w swojej okolicy. Później jednak postanowiłem spróbować z pisaniem o gatunkach z innych rejonów świata i teraz wiem, że poznawanie kryjących się za nimi tajemnic i możliwość pokazania ich innym ludziom, dostarcza naprawdę dużo frajdy. Oczywiście nie zawsze są tak popularne, jak nasze rodzime gatunki (przynajmniej u mnie tak to wygląda), ale myślę, że nie ma co się tym przejmować i warto je pokazywać.

    Co do tej Baorisa hieroglyphica, to te plamki na jej skrzydłach, zwłaszcza te niebieskie i czerwone, mi osobiście, kojarzą się z jakimiś wyroślami albo grzybami, które na niej rosną (zwłaszcza jak złoży skrzydła dachówkowato). Zastanawiam się więc, czy przypadkiem nie próbuje w ten sposób oszukać drapieżniki, że jest zainfekowana, a w związku z tym martwa i niejadalna. Ćmy potrafią stosować takie sztuczki. Macrocilix maia na ten przykład ma na swych skrzydłach rysunek przypominający muchy, więc może i Picassa poszła w podobnym kierunku.

    No ale, to tylko moja taka interpretacja. Dopóki ktoś tego nie zbada (o ile ktoś już tego nie zrobił), trudno jednoznacznie stwierdzić, dlaczego posiada taki wzór.

  6. Na to nie wpadłem, a to może być dobry trop. W każdym razie nie powinniśmy mieć raczej wątpliwości, że to przydatna adaptacja, nawet jeśli szczegóły pozostają nieznane. A przy okazji nadaje ona motylowi nietuzinkowego uroku. To mnie już jednak nie dziwi, inwencji twórczej naturze można pozazdrościć. Choć nawet ona ma ograniczenia. To, co by mnie faktycznie zszokowało, to taki gatunek motyla, u którego każde skrzydło jest ubarwione diametralnie inaczej. I nie mam tu na myśli aberrantów, tylko niezmutowane osobniki nieodbiegające wyglądem od innych. Chyba takich nie ma i domyślam się, że spowodowane jest to jakimiś istotnymi ograniczeniami obecnymi już na wczesnym etapie różnicowania się komórek.

Leave a Reply