Telewizja Polska

25 października 1952 roku – start

Wszystko zaczęło się w sobotę o 19-tej, a pierwszy program trwał 30 minut. Emisje zyskiwały na regularności, a zawartość programowa ulegała systematycznemu wzbogacaniu. I tak skromne początki z czasem ewoluowały w podstawowe źródło informacji, wiedzy, rozrywki i sportowych emocji całych pokoleń. Dla wielu ludzi telewizja stała się jedynym oknem na świat – i chwała jej za to. Miała jednak swoją ciemną stronę. Nadal taką ma. Jako instytucja całkowicie kontrolowana przez organy państwowe bezpośrednio zależne od władzy sprawdzała się jako skuteczne narzędzie propagandy. Narzucała widzenie świata wedle potrzeb systemu. Najpierw dzieliła go na jednoznacznie dobry blok państw socjalistycznych i na ewidentnie zły Zachód. Nie tak dawno złodziejskich zwyroli z prawicy prezentowała jako przesiąkniętych patriotyzmem i troską o zwykłego obywatela mężów stanu. A przy tym wszystkim jej funkcjonariusze umiejętnie doskonalili jej pasożytniczą strategię polegającą na wyciąganiu z budżetu tylu środków, ile tylko się da. Mimo co najwyżej przeciętnych umiejętności i niskiej wiarygodności, na promocję, układy i skandalicznie wysokie pobory mogli liczyć przede wszystkim mierni, ale wierni. Medialne chamstwo i polityka rabunkowa na niespotykaną skalę osiągnęły szczyty za czasów rządów PiS-u. Obecnie natomiast mamy do czynienia z apogeum niegospodarności; choć trafniej byłoby rzecz nieudolności i chciwości. 3 miliardy złotych dotacji rocznie zagwarantowanych w projekcie budżetowym już nie wystarcza. TP wciąż upomina się o kolejne dofinansowania. Tylko w 2026 roku otrzymała łącznie 1.7 miliarda złotych, nie licząc sum wypłacanych na potrzeby emisji poza granice naszego kraju oraz pieniędzy z abonamentu. Przy czym jakość programów pozostawia ponoć wiele do życzenia (nie wiem, nie oglądam). Ale co tam, tłuste telewizyjne koty są nażarte, a o to przecież chodzi zawsze i bez wyjątku, bez względu na akurat rozdającą karty opcję polityczną. Koryto ma być pełne i dostępne. Różnica tkwi ewentualnie w stopniu bezczelności – jedni kradną bez ceregieli, drudzy w cokolwiek poplamionych, ale teoretycznie wciąż białych rękawiczkach.

Jakąś iskierką nadziei jawi się w tej sytuacji stały trend odchodzenia młodych pokoleń od telewizji. Chociaż, z drugiej strony, przeskok na Instagrama, TikToka i „X”-a to raczej przejście z deszczu pod rynnę, niż pożądana zmiana.


25 października – Światowy Dzień Lemura

To nasi kuzyni z tego samego rzędu naczelnych. Tak jak my mają linie papilarne na dłoniach i tak jak my są bardzo towarzyskie. Jednak w wielu innych aspektach bardzo się od nas różnią – preferują nadrzewny i nocny tryb życia, a stosunki w stadzie reguluje matriarchat; samice mają pierwszeństwo przy posiłku i przy wyborze noclegu. W naturze żyją wyłącznie na Madagaskarze. Na wyspie, która oddzieliła się od Afryki około 160 milionów lat temu (zatem w mezozoiku, w triasie), ewolucja potoczyła się unikatowymi torami, czemu sprzyjała izolacja od stałego lądu. Aż do XVIII wieku miały szczęście pozostawać człowiekowi zwierzętami nieznanymi. Obecnie około 100 gatunków lemurów zagrożonych jest wyginięciem – głównie z powodu degradacji siedlisk, kłusownictwa. Wystarczyło nam jakieś 300 lat, aby doprowadzić cały podrząd Strepsirrhini (lemurowe, do którego wliczają się także silnie zagrożone palczakowate i lorisokształtne) na skraj ekstyncji.

Katta. Jeden z nielicznych gatunków aktywnych w ciągu dnia i preferujący naziemny tryb życia. Lemur ten jest daltonistą – nie odróżnia barwy czerwonejod zielonej

Tym bardziej należy docenić próby ratowania lemurów. Także jako symbol pomocy wymierającym gatunkom w ogóle. Osobiście odczuwam dużą ulgę i nieco mniejszy wstyd wiedząc, że w ogromnej masie ludzi, którym dobrostan natury totalnie zwisa są i tacy, którym zależy. Nawet jeśli w szerszej perspektywie ich wysiłki są daremne i skazane na niepowodzenie. Tacy ludzie mają mój szacunek i moją wdzięczność.


24 października

26 października


Dodaj komentarz