Volucella zonaria – Trzmielówka wielka

Syrphidae – Bzygowate
Jeden z największych krajowych i europejskich bzygów. Wielkie oczy u samic rozdzielone czołem, u samców połączone. Twarz żółta, wydłużona. Scutum czerwone u samic, czarno-czerwone u samców. Odwłok żółtoczerwony z czarnymi pręgami na tylnych krawędziach tergitów 2 i 3; wierzchołek odwłoka żółty. Wyraźna mimikra – imagines przypominają szerszenie lub trzmiele. Mało płochliwe, bardzo wdzięczne do fotografowania.

Młynek 14.07.2013 Samica

Łódź – Młynek 14.07.2013 ♀

ŁOB 07.08.2011

Łódzki Ogród Botaniczny 07.08.2011 ♀

ŁOB 07.08.2011

Łódzki Ogród Botaniczny 07.08.2011 ♀

v.inanis

Kiekrz koło Poznania 10.06.2018 ♂ Fot. Bartosz Sołtysiak

  1. Status. Pospolita, dość liczna. Poza siedliskami ruderalnymi i miejskimi rzadka lub bardzo rzadka
  2. Siedlisko. Gatunek o wyraźnych tendencjach synantropijnych. Słoneczne brzegi parków, zagajników, zadrzewień. Stanowiska ukwiecone; odwiedza najchętniej baldachy i ostrożeń oraz oset
  3. Wymiary. Bardzo duża. Długość ciała 15-20 mm
  4. Aktywność. Maj – październik. W Polsce na ogół lipiec – wrzesień
  5. Lokalizacja. Niemcy, Polska – łódzkie, wielkopolskie, śląskie, małopolskie
  6. Pokarm. Imagines żywią się pyłkiem i nektarem. Larwy pożerają martwe i żywe larwy osy Vespula germanica
  7. Podobne. Volucella inanis ma czarno zakończony odwłok i wyraźnie czarne scutum u obu płci
  8. Uwagi. Autorzy obserwacji – Adam Kula Krzysztof Blachnicki Bartosz Sołtysiak Marek R.Swadzba avidal
  9. V.zonaria w iNat

Niemcy – Valwig 14.07.2017 ♀ Fot. Marek R.Swadzba

Młynek 24.07.2013

Łódź – Młynek 24.07.2013 ♀

ŁOB 07.08.2011

Łódzki Ogród Botaniczny 07.08.2011 ♀

ŁOB 07.08.2011

Łódzki Ogród Botaniczny 07.08.2011 ♀

Młynek 14.07.2013

Łódź – Młynek 14.07.2013 ♀


Katowice 04.09.2023 ♀ Fot. Krzysztof Blachnicki

ŁOB 07.08.2011

Łódzki Ogród Botaniczny 07.08.2011 ♀

Młynek 14.07.2013

Łódź – Młynek 14.07.2013 ♀

Korfu 11.05.2025 ♀ Fot. Adam Kula

Katowice 04.09.2023 ♀ Fot. Krzysztof Blachnicki

ŁOB 07.08.2011

Łódzki Ogród Botaniczny 07.08.2011 ♀

Widzew 13.08.2010

Łódź – Widzew 13.08.2010 ♀


Rodzaj Volucella - Trzmielówka


Łódź 17.09.2013

avidal

22 thoughts on “Volucella zonaria – Trzmielówka wielka

  1. Tą trzmielówkę pamiętam, miałem jej zdjęcia w maju, jakby to było wczoraj a teraz już październik…. Zdjęcia wychodzą Ci fajnie zapewne masz specjalny obiektyw do makro 🙂

    A tak ogólnie napiszę że podoba mi się sposób jaki udostępnia wordpress z dodawaniem postów na wszystkich stronach na blogerze mogę dodawać tylko na głównej stronie.

    • No to nietypowy termin jak na nią. Nigdy jej w maju nie widziałem, nie wiem, czy ktokolwiek ze znanych mi syrfidologów widział, choć teoretycznie może już latać. Popytam przy okazji.

  2. Dziś była u mnie (Otwock, mazowieckie) – jest prześliczna. Zrobiłam dwa zdjęcia, nagrałam krótki filmik i teraz się napawam po raz kolejny tym szczęściem. 😃

  3. Na domiar dobrego na tyle ufa swojemu groźnemu wyglądowi, że jest mało płochliwa. Przełom lipca i sierpnia to szczyt jej pojawu, więc szansa na ponowne i szybkie spotkanie jest znaczna.

  4. Ten gatunek wlicza się tzw. wielkiej piątki Syrphidae ułożonej kiedyś przeze mnie i Bogusia Soszyńskiego na wzór słynnej wielkiej piątki zwierząt afrykańskiej sawanny. Zostały ci zatem jeszcze 4 gatunki do skompletowania bezkrwawych łowów.

  5. Caliprobola speciosa, Pocota personata, Spilomyia diophthalma i Temnostoma vespiforme. W założeniu miały to być gatunki efektowne i stosunkowo łatwo rozpoznawalne w terenie, a jednocześnie takie, których odszukanie nie jest misją niemożliwą. Dlatego też odpadły Mallota tricolor, Sphecomyia vespiformis, Eriozona syrphoides czy Doros profuges, których 99. 99% ludzkości nigdy nie ujrzy na oczy. Plan był taki, aby to jakoś rozpropagować, ale właściwie nie było pośród kogo – potencjalnych myśliwych ze świecą szukać. A potem przyszła choroba… Może teraz odświeżę ten pomysł, choć nie wiem jeszcze jak.

    • Bardzo fajny pomysł, gatunki rzeczywiście typu „gruby zwierz” 🙂 Mogę sobie odkreślić Volucellę i Pocotę, ale z powyższych mam u siebie szansę chyba tylko na Temnostomę (no chyba że skoczę do Łodzi, do Botanika na Spilomyię).
      A rozpropagować byłoby warto (może nawet rozciągnąć na inne grupy owadów?), ale faktycznie nie bardzo jest gdzie, ludzie wykruszają się ze społeczności netowych, także i z Entomo…
      Aneta

  6. No tak, Caliprobola i Spilomyia to ta trudniejsza część. Właśnie zdecydowałem, że ta idea nie powinna umrzeć śmiercią naturalną. Jeszcze dziś dodam stosowne okienko na głównej.

    • A w ogóle to wydaje mi się, że „Gatunek tygodnia” to niewykorzystany potencjał. Mam wrażenie, że gatunki są wrzucane losowo, a mogły być to taksony rzadkie (ale do znalezienia), za którymi warto by się rozglądać w danym terminie (może z małym wyprzedzeniem), by nie przegapić szansy. Szczególnie chodzi o gatunki z krótkim okresem pojawu.

  7. Włączyłem możliwość komentowania. Obawiam się jednak, ze zadanie okaże się zbyt trudne, mimo że z początku uznałem je za średnio wymagające.
    Gatunek tygodnia wybieram wg własnego uznania i faktycznie nie trzymam się jakichś wcześniej ustalonych wytycznych. Wszelkie sugestie przyjmę z uwagą.

  8. Uważam, że jest OK, może poza Caliprobola speciosa, bo chodzi o to by gatunki te były do znalezienia na terenie całego kraju, no i nie czysto teoretycznie (czyli typu poza Bieszczadami dwa stwierdzenia w XIX wieku). I pozostałe 4 wydaje mi się, że takie są. Choć na pewno można to jeszcze zmodyfikować, bo nie sądzę, żeby hordy dipterologów rzuciły się już teraz zaraz w teren szukać tych much :-). Pomysł w każdym razie super i warto przemyśleć dla innych grup, choć nie jest to łatwe, bo zróżnicowanie regionalne częstotliwości występowania zdecydowanie utrudnia osiągnięcie sukcesu mieszkańcom północy kraju, a powinno to być w miarę wyrównane.

  9. Caliprobola jest na Ponidziu, jest tez w lubuskim. I pewnie jeszcze w paru miejscach. Zresztą, każdy miłośnik owadów powinien udać się na wyprawę w Bieszczady. A wtedy szanse znacząco rosną. Mimo wszystko niechaj to będzie elitarne osiągnięcie. Coś z czego można być dumnym.

    • Na pewno warto pojechać w Bieszczady, ale nie każdy może sobie na to pozwolić, choćby ze względów czasowych. Zresztą 15 stanowisko gatunku X w Bieszczadach nie jest rewelacyjną informacją, a jedno jedyne pod Łomżą czy Goleniowem może wnosić dużo więcej. Tu jest jeszcze jeden czynnik (wśród dipterologów nawet teoretycznie o znikomym znaczeniu), a mianowicie zaliczanie gatunków jak wśród ornitologów. W tym przypadku skala zjawiska jest na tyle duża, że ma to konsekwencje środowiskowe (spalanie paliwa i wpływ na siedliska – zadeptywanie), gdy czasami kilkaset osób z całej Polski zjeżdża się obejrzeć jakiegoś dziwaka. Życzyć dziś byśmy sobie mogli, aby choć 10 osób w Polsce chciało zobaczyć jakąś rzadką muchę na jednym stanowisku, ale w przypadku innych grup (np. motyle dzienne) to już takie zjawisko nie jest korzystne ani niemożliwe, choćbyśmy biegali tylko z aparatami. Akurat bzygowate mają teoretycznie taki potencjał również, sporo dużych, efektownych, relatywnie łatwo oznaczalnych. W każdym razie ja uważam, że lepiej dokumentować nawet mniej spektakularne gatunki w „swojej” okolicy, niż być 126. w 2024 roku „odkrywcą” świstaków w Tatrach.

  10. O tym potencjale bzygowatych słyszę od lat – i to prawda. Nadal niewiele z niego wynika. Powiedziałbym wręcz, ze obserwuję regres w stosunku do okresu sprzed 10 lat.

Zostaw odpowiedź