Formicidae – Mrówkowate
Mrówka średniej wielkości. Pomostek dwusegmentowy. Petiolus z niewielkim kolcem na spodzie. Postpetiolus połączony z pierwszym segmentem gastru nisko, niespłaszczony, na jego spodniej stronie brak kolca. Żuwaczki trójkątne z wyraźnymi ząbkami. Buławka czułka 3-4 członowa. Czułki 12-członowe. Wgłębienia okołoczułkowe nieoddzielone od nadustka wyraźnymi listwami. Obecne kolce propodealne. Brak dwóch grubych zmarszczek na spodniej stronie głowy (obecne u Myrmecina graminicola).
- Status. Występuje pospolicie w całym kraju
- Siedlisko. Kserotermofilna – gniazduje na otwartych, dobrze nasłonecznionych terenach z niską roślinnością
- Wymiary. Długość ciała robotnic 3-4 mm, królowych ok. 5 mm, samców ok. 4 mm
- Aktywność. Od wiosny do jesieni. Loty godowe od sierpnia do października
- Lokalizacja. Belgia
- Pokarm. Martwe lub osłabione owady, spadź mszyc i czerwców, nektar. Larwy entomofagiczne
- Podobne. Istotną cechą diagnostyczną jest kształt nasady trzonka czułka, który u M.rugulosa pozbawiony jest poziomej lub pionowej listewki. U Myrmica rubra i u Myrmica ruginodis krawędzie czołowe przechodzą w wyraźne zmarszczki okalające wgłębienia okołoczułkowe. U Myrmica karavajevi na spodniej części postpetiolusa występuje duży płat. Myrmica sulcinodis ma bardzo silnie zakrzywiony trzonek. Najbardziej podobna Myrmica gallienii różni się kształtem petiolusa, którego tylna krawędź jest wklęsła, a u M.rugulosa liniowa. Identyfikacja wymaga opatrzenia
- Uwagi. Autor obserwacji – Gilles San Martin
- M.rugulosa w iNat
26.10.2023




Warto wspomnieć, że kompleks M. rubra/M. ruginodis jako jedyny w naszym rejonie ma krawędzie czołowe przechodzące w zmarszczki okalające wgłębienia okołoczułkowe. Jest to najłatwiejszą do stwierdzenia cechą rozpoznawczą. W opisie nie zamieściłem jej tylko dlatego, ponieważ w pracy Seiferta (2018) nie ma wzmianki o niej. Musiałem upewnić się u odpowiedniej osoby czy to kryterium dalej można brać pod uwagę. I można.
Można nawet wywalić w opisie 'trzonek czułka jest bardzo łagodnie zakrzywiony w widoku górnym’ a wstawić 'krawędzie czołowe przechodzą w wyraźne zmarszczki okalające wgłębienia okołoczułkowe’.
W kwestii mrówek polegam całkowicie na Twoich wskazówkach. Już poprawiam.
Taka ciekawostka: na początku kwietnia br. mogłem obserwować skrzydlatą królową tego gatunku, która zachowywała się, jakby był środek sierpnia i sezon ich lotów w pełni. Ewidentnie chciała odlatywać, chodziła po ścianie budynku, aż w końcu odleciała, a właściwie wiatr zdmuchnął ją z mojego palca. Może to sugerować, że formy płciowe zimują, by wczesną wiosną wylecieć, oczywiście na mniejszą skalę w porównaniu do letnich rójek. Podobne zachowanie wykazują bodajże np. M. ruginodis, ale u M. rugulosa nie było to obserwowane.
Mam nadzieję, że wreszcie dokończę ten rodzaj tu opisywać…
Ja widziałem skrzydlatą królową w gnieździe Myrmica rubra 12 kwietnia 2012. Czasami królowe nie zdążą odbyć rójki i zimują.
Adamie – nic nie musisz. Dotychczasowy Twój wkład już jest przeze mnie bardzo ceniony. Opisy tego rodzaju wymagają znacznej wiedzy i doświadczenia, których mnie zwyczajnie brakuje.
Będę rad, gdy uda się skompletować podstawowe informacje o mrówkach naszego kraju w jednym miejscu, co najważniejsze w darmowym i ogólnodostępnym wydaniu. Niestety opracowanie PTE w tym roku obchodzi 20 rocznicę wydania, przez co wiele informacji wymaga sprostowania. Późniejsze opracowania gromadzące wiedzę o naszych Formicidae niestety są płatne i to raczej wysoko. Gdybym nie chciał się rozwijać w kierunku myrmekologii to na pewno nie rozważyłbym ich kupna,ale chcę, więc się dzielę choć częścią.
Obecnie korzystam z książki Bernarda Seiferta 'The Ants of Central and North Europe’ i na niej głównie wzoruję się przy opisach. Autor zgromadził rzetelnie wiedzę, której odkrycie w oryginalnych pracach byłoby wielce czasochłonne. Niestety koszt ponad 500zł, licząc ze ściągnięciem z Anglii, jest mało przystępny, przynajmniej dla mnie, jednak książka jest warta ceny.
Doświadczenia mi również brakuje, większości tych mrówek, które opisuję, nawet na oczy nie widziałem… Chociaż dziesiątki godzin spędzonych przed mikroskopem na pewno coś dały. Fajna przygoda, momentami męcząca, ale satysfakcjonująca zarazem. Liczę, że dzięki tej świetnej stronie ktoś, kto hoduje egzotyczne mrówki (a przecież takich osób są tysiące w Polsce) dostrzeże także piękno różnorodności naszej fauny.
Adamie, bez Ciebie bardzo trudno byłoby mi skonstruować sensowne opisy tych niemal bliźniaczych gatunków. Doceniam w pełni tę pomoc oferowaną na dodatek bezinteresownie. Nie wszystkie Twoje teksty będę w stanie zilustrować fotografią, przynajmniej nie od razu. Ale to akurat nie jest jakiś wielki problem.